Za nami rudna jesienna T-Mobile Ekstraklasy. W pierwszej połowie
sezonu na ligowych boiskach wystąpiło 70 polskich piłkarzy
urodzonych w 1991 roku i później. Wśród nich znalazła
się spora grupa zawodników, którzy pokazali, że nie
są gorsi od starszych kolegów i w niedalekiej przyszłości
mogą stanowić o sile reprezentacji Polski.
Arkadiusz Milik (18 lat, Górnik Zabrze) i Paweł Wszołek (20
lat, Polonia Warszawa) premierowy występ w drużynie narodowej mają
już za sobą, z kolei Łukasz Skorupski (21 lat, Górnik
Zabrze), Jakub Słowik (21 lat, Jagiellonia Białystok) oraz Dominik
Furman i Daniel Łukasik (obaj Legia Warszawa) liczą na debiut w
piątkowym starciu z Macedonią. W kolejce do gry w biało-czerwonym
trykocie są jeszcze między innymi dwaj piłkarze warszawskiej
Polonii – Łukasz Teodorczyk (21 lat) i Adam Pazio (20 lat).
Piłkarscy eksperci są zgodni, że piłkarskie talenty w Polsce nie
są nowością, a ich wysyp w ostatnim czasie spowodowany jest po
prostu przyczynami ekonomicznymi. Kluby zaczęły stawiać na
młodzież, ponieważ brakuje im pieniędzy na wysokie kontrakty
piłkarzy zagranicznych. Siedem bramek zdobytych przez Milka
jesienią, sześć goli Teodorczyka i pięć Wszołka pozwala jednak
wierzyć, że bieda w polskim futbolu może z czasem przerodzić się
w bogactwo.
Kluby, które jesienią posłały do gry najwięcej (7)
polskich piłkarzy urodzonych w 1991 roku i później to
Polonia Warszawa, Lech Poznań i PGE GKS Bełchatów. W
przypadku „Czarnych Koszul” i „Kolejorza” zaufanie do młodych
ludzi okazało się dobrym interesem, ponieważ na półmetku
sezonu Lech jest drugi w tabeli, a Polonia trzecia. Liderem rozgrywek
jest Legia Warszawa, w której w jesiennych spotkaniach
ligowych występowało czterech graczy nie mających więcej niż 21
lat.
Duża porcja „świeżej krwi” w zespole nie wyszła na dobre
jedynie drużynie z Bełchatowa, ale z siedmiu młodych zawodników
tyko Łukasz Wroński zagrał w dziecięciu meczach. Pozostali
musieli zadowolić się dwoma, trzema lub czterema występami.
Jesienią
najbardziej niechętnie sięgano po młodzież w Podbeskidziu
Bielsko-Biała, Śląsku Wrocław i przede wszystkim w Zagłębiu
Lubin. Maciej Kowalski-Haberek i Damian
Kowalczyk
(obaj
z ekipy „Miedziowych”) nie spędzili na boisku nawet piętnastu
minut. Fakt ten dziwi szczególnie, ponieważ Zagłębie w
dwóch poprzednich sezonach wygrywało rozgrywki Młodej
Ekstraklasy.
Młodzi
piłkarze brylujący na polskich boiskach pozwalają z nadzieją
patrzeć w przyszłość. Oby tylko ktoś nie wpadł na pomysł, że
zamiast polskiego futbolu młodzież ma uzdrawiać klubowe kasy…
Młodzieżowcy
w klubach T-Mobile Ekstraklasy: *Kolejność
drużyn zgodna z tabelą po rundzie jesiennej. Pod nazwą klubu
pozycje, na których występują piłkarze urodzeni w 1991 roku
i młodsi. Po imieniu i nazwisku kolejno: data urodzenia, ilość
rozegranych meczów, ilość minut spędzonych na boisku, gole,
asysty, żółte kartki (żk) i czerwone kartki (ck).
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.