Można nie wygrać meczu na wiele różnych sposobów. Ten, w jaki zrobił to Real (pomijając cudem uratowany remis), jest chyba najmniej bolesny. Grał świetnie, miał zdecydowaną przewagę, stworzył wiele sytuacji strzeleckich. Ale najpierw niebywałych rzeczy w bramce dokonywał golkiper rywala, a potem, kiedy w końcu udało się go pokonać, przydarzył się jeden błąd w obronie i padło wyrównanie. W dodatku strata punktów nie niesie ze sobą przesadnie bolesnych konsekwencji: Los Blancos nadal zależą tylko od siebie w wyścigu o mistrzostwo Hiszpanii i pozostają jego faworytem.
Punkty punktami, ważniejsze jest co innego: to, że wciąż nie widać negatywnych skutków rozpoczęcia przez zespół Zinedine’a Zidane’a sezonu w pierwszej połowie sierpnia ani udziału w klubowych mistrzostwach świata w grudniu. A derby Madrytu jawiły się jako znakomita okazja, by ów nieuchronny, jak wiele osób sądzi, kryzys się w końcu rozpoczął. Bo starcie z Los Colchoneros Diego Simeone zawsze jest znakomitym papierkiem lakmusowym stanu każdego zespołu.
Barcelona przed rokiem odwlekła zapaść i tak bardzo długo, ale słabość dopadła ją jednak 20 marca w meczu z Villarreal. Dziś jesteśmy dalej o trzy tygodnie w sezonie i wydaje się, że niczego niepokojącego w grze Realu nie widać. Może więc tym razem nic złego się nie zdarzy, może zespół dojedzie do mety normalnie, z kilkunastoma litrami benzyny w baku, może nie tylko zdobędzie mistrzostwo ale i powtórzy triumf w Lidze Mistrzów? – zastanawiają się jego kibice. Z pewnością po dzisiejszych derbach wzrosła nadzieja na ziszczenie się takiego właśnie scenariusza.
A może jednak ten remis jest tym samym, co wówczas 2:2 Barcy z Submarinos? Może jednak zaczyna się, tak jak wtedy, od niewinnej straty dwóch punktów w meczu, który był do wygrania? Prawdziwy dramat ekipy z Katalonii – trzy kolejne porażki w Primera Division i odpadnięcie z Champions – przyszedł później. No cóż, trzeba poczekać do środy i starcia Realu z Bayernem…
Moim zdaniem bohaterami tego meczu byli Jan Oblak i Pepe. Pierwszy – wiadomo dlaczego, a drugi zasłużył na gola, bo bardzo dobrze spisywał się w obronie. To wciąż jest jednak lepszy stoper od Raphaela Varane’a. Natomiast czy rzeczywiście BBC jest dziś lepszą kombinacją w ataku od na przykład BIC (Benzema-Isco-Cristiano) albo BAC (Benzema-Asensio-Cristiano) – nie zostało udowodnione.
Jeszcze słówko o Atletico. Cholo rozegrał ten mecz po swojemu. Jego drużyna zagrała tak, jakby dzisiejsze starcie było pierwszym spotkaniem dwumeczu i trzeba było po prostu przywieźć niezły wynik z wyjazdu przed rewanżem u siebie. Takie podejście nie dziwi – należy ćwiczyć pucharową strategię, bo dla Atletico liczy się głównie Liga Mistrzów. I skoro zremisowało na Santiago Bernabeu, to naprawdę może ją w końcu wygrać!
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.