Czy porażka 0:1 może być bardziej bolesna niż 0:3? Okazuje się, że tak. O ile bowiem środową przegraną Realu z Barceloną w Copa del Rey w tym wyższym wymiarze dało się wytłumaczyć splotem okoliczności, o tyle wczorajsze 0:1 było wynikiem zdecydowanie zbyt niskim. Barca bowiem panowała na boisku całkowicie, a Real istniał tylko w takim wymiarze, w jakim goście z Katalonii istnieć mu pozwalali. Los Blancos oddali kilka strzałów na bramkę Ter Stegena, ale wysokoprocentowej sytuacji w zasadzie nie mieli.
Barca regularnie rozprawia się od 2009 roku z Realem na Santiago Bernabeu. Prawie nigdzie nie wygrywa tak często! Są to na ogół triumfy przesądzające o losach tytułu mistrza Hiszpanii. Taki wymiar ma też ten, a w każdym razie Real został z gry wyeliminowany, bo dystansu dwunastu punktów (w dodatku przy rzecz jasna niekorzystnym bilansie bezpośrednich spotkań) w La Liga się nie odrabia. Eresto Valverde powiedział wprawdzie, że uznanie się za zwycięzcę rywalizacji przed jej końcem jest najprostszym sposobem by tytuł z rąk wypuścić, to jednak jego uwaga tyczy się już chyba tylko Atletico.
Mecz na Santiago Bernabeu obfitował w smaczki. Sergio Ramos znokautował Leo Messiego, ale żegnający się z klasykami sędzia Undiano Mallenco (kończy karierę) nie usunął go z boiska, bo SR zrobił zamach na zdrowie rywala w swoim stylu, czyli po wygraniu z nim walki o piłkę, a w takiej sytuacji arbitrowi trudniej jest sięgnąć po czerwień. Gareth Bale zagrał beznadziejnie, został wygwizdany podczas zmiany, a ze stadionu wyjechał zanim skończył się mecz. To jego koniec w tym klubie. Isco, wcześniej regularnie upokarzany, został potraktowany przez trenera Solariego jako ostatnia deska ratunku. Barca znów wygrała bez namacalnego w tym udziału Lego Messiego. Ale wszystko to znalazło się w cieniu absolutnie perfekcyjnego meczu pary stoperów Barcelony: Gerad Pique-Clement Lenglet.
Barca, która dzięki dwóm wygranym wyprzedziła Real z globalnym bilansie klasyków (96-51-95 – tak on dziś wygląda na jej korzyść) może ze spokojem czekać na rewanż z Lyonem w Lidze Mistrzów. Dla Realu mecz z Ajaksem będzie spotkaniem o być albo nie być; mowa tu zarówno o trenerze, jak i wielu piłkarzach.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.