Real chciał kupić Neymara jeszcze drożej, niż zrobiła to Barca!
Kibice Realu i władze tego klubu zacierają ręce patrząc na kryzys instytucjonalny, w jaki popadła Barcelona wskutek zamieszania wokół transferu Neymara. Tymczasem katalońskie media nie ustają w wynajdywaniu dowodów na to, że Królewscy jeszcze mniej rozsądnie wydają pieniądze niż robił to (jeśli potwierdzą się zarzuty), Sandro Rosell. Najpierw dziennikarze „El Mundo Deportivo” zajęli się transferem Garetha Bale’a, dowodząc, że Real zapłacił za ego piłkarza de facto grubo ponad 200 milionów euro. Następnie zaś opublikowali dokument dowodzący, że Florentino Perez i jego wspólnicy byli gotowi latem podkupić Neymara podbijając stawkę.
Jest to faks wysłany z Madrytu do piłkarza, w którym zostało mu wykazane czarno na białym, że w Realu zarobi więcej niż w Barcelonie i więcej dostaną także jego agenci oraz klub. Przy czym globalna kwota, jaką gotów był zapłacić Real, to 80 milionów euro – nie licząc 25-milionowego odszkodowania dla Barcelony za zerwanie umowy wstępnej .
Zatem, jak podpowiada logika, jeśli to była lepsza oferta, Barca nie mogła zapłacić ponad 100 milionów, tylko tyle, ile oficjalnie podał Rosell, a więc 57. Jednak w istocie rzeczy dowód podany przez „El Mundo Deportivo” to miecz obusieczny. Przecież wiadomo, jak postępuje pracobiorca, o którego biją się pracodawcy: idzie do jednego z ofertą drugiego i domaga się jej przebicia. Tak więc może właśnie dopiero po wejściu do gry Realu, Barca zaoferowała tyle za Neymara i Neymarowi oraz jego niezwykłe łasemu na kasę ojcu, ile ostatecznie zapłaciła według doniesienia socio Jordiego Casesa, który oskarżył Rosella o kłamstwo…
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.