Przepisy są bezlitosne dla Realu Madryt: za wystawienie do gry nieuprawnionego zawodnika w pierwszym spotkaniu dwumeczu, klub nie jest karany zwykłym walkowerem 0:3, lecz relegowany z rozgrywek.
W ten sposób odpadła z Copa del Rey w tym sezonie już Osasuna; kosztem jej błędu w kolejnej rundzie znalazł się Mirandes. Real musi się cieszyć, że drugi mecz miał dojść do skutku w Madrycie, a nie w Kadyksie. W tym przypadku Królewski klub musiałby bowiem jeszcze wypłacić rywalowi grube odszkodowanie.
Real nie składa jednak broni. Władze klubu zamierzają, odwołując się od niechybnej decyzji o wyrzuceniu ich z Copa del Rey, zastosować swoistą interpretację zapisu, iż piłkarz powinien być powiadomiony przez klub, że nie może wystąpić w danym spotkaniu. Denis Czeryszew wszystkie trzy żółte kartki otrzymał oczywiście grając w poprzednim sezonie w Villarreal, więc zdaniem Emilio Butragueno to ten klub winien go powiadomić, że jest zdyskwalifikowany na jeden mecz. A tego nie zrobił.
Szanse są małe. Ale walczyć trzeba. Tak czy owak jakieś głowy polecą na Concha Espina. Za takie sprawy jak kontrola kartek odpowiada delegat, czyli w tym przypadku były znakomity piłkarz Chendo. Ewidentnie zaniedbał on swoje obowiązki nie sprawdzając statusu Czeryszewa. Tak kończy się zatrudnianie na odpowiedzialnym stanowisku człowieka, który zasługi poniósł na zupełnie innym polu. Ale Chendo oczywiście nie działa sam, ma wielu pomocników. I żaden nie zadał sobie trudu zbadania sprawy, nikomu to nie przyszło do głowy. Prawdziwi profesjonaliści liczą zaś nie tylko kartki swoich piłkarzy, ale i każdego kolejnego przeciwnika.
W dodatku są dokumenty potwierdzające, że Real Madryt otrzymał 27 lipca od RFEF zawiadomienie, że Czeryszew nie może zagrać w jednym spotkaniu Copa del Rey, a teraz zgłaszają się do mediów osoby twierdzące, że ostrzegały pracowników klubu przed feralną środą o dyskwalifikacji Rosjanina. Letni casus Davida de Gei, teraz sprawa Czeryszewa… Real Madryt jest niestety ostatnio wielkim pośmiewiskiem dla futbolowego świata.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.