Lekko nie będzie. Liverpool to trudny przeciwnik, bo nieprzewidywalny, nieokiełznany. A wygrać trzeba. Inaczej na Concha Espina 1 zrobi się gorąco i Florentino Perez będzie musiał dokonać kilku istotnych zmian obsadowych w klubie. Niewykluczone wręcz, że ewentualna porażka w Kijowie spowoduje koniec obecnego projektu.
Czy Real po raz trzeci z rzędu wygra Ligę Mistrzów? (fot. Reuters)
LESZEK ORŁOWSKI
Dzisiejszy Real jest bowiem jak luksusowy, świetny i szybki samochód, tyle że nie pierwszej już młodości (Cristiano Ronaldo 33 lata, Karim Benzema 30, Gareth Bale 28, ale wielokrotnie „naprawiany”, Luka Modrić 32, Sergio Ramos 32, Marcelo 29) i z dużym przebiegiem. Miłośnicy motoryzacji wiedzą, że takie auto należy eksploatować, dopóki jeździ bez poważniejszych awarii, bo w istocie rzeczy trudno o lepsze, ale gdy zacznie się sypać, najlepiej od razu je sprzedać i kupić sobie nowe, gdyż wyjdzie taniej niż wieczne naprawianie świeżo upieczonego gruchota. Ewentualnie można wyjąć niedawno dokupione części i zamontować je do nowej maszyny.
SUSPENSO ZNACZY NIEDOSTATECZNIE
Starcie z Liverpoolem jawi się dla obecnego zespołu jako sądny dzień. Jeśli auto marki Real wygra wyścig z nieoszczędzającymi się Anglikami, jeśli dotrzyma im kroku i na finiszu prześcignie, będzie to oznaczało, że jeszcze rok pojeździ bez wymiany silnika i blach. Jeśli natomiast zawiedzie, przegra, wniosek z tego wypłynie tylko jeden: lepiej już było, obecne gwiazdy już się naświeciły i teraz czeka je tylko powolne tracenie blasku. Jak wiadomo, gdy korozja zaatakuje, nie zlikwiduje się jej, można tylko spowalniać postępy.
Wobec porażek w całosezowych rozgrywkach krajowych, triumf w Lidze Mistrzów jest rzeczą konieczną, by sternicy klubu uniknęli zmoczenia pomyjami przez kibiców i sami nie musieli potem oblewać nimi innych. Przesada? Wcale nie!
Wyniki ankiety „Marki” dotyczącej oceny sezonu 2017-18 w wykonaniu Realu Madryt zdumiewają, ale nie pozostawiają wątpliwości. Kibice mogli wystawić drużynie cenzurkę w skali obowiązującej w hiszpańskiej szkole: od suspenso (niedostatecznie), poprzez aprobado (dostatecznie), bien (dobrze), notable (bardzo dobrze), do sobresaliente (wspaniale). Jaką najczęściej wybierali fani zespołu, który wprawdzie nie zdobył mistrzostwa kraju ani Pucharu Króla, ale za to wygrał Superpuchar Hiszpanii i Europy oraz po raz trzeci z rzędu awansował do finału Ligi Mistrzów? Otóż najwięcej, 36 procent, wybrało „suspenso”, potem 24,86 „bien”, 21,33 „aprobado”, 13,98 „notable” i tylko 3,84 „sobresaliente”! Co trzeci kibic ma więc gdzieś bardzo przecież prawdopodobne zwycięstwo w finale Ligi Mistrzów, jeśli zespół kończy ligę i puchar za Barceloną! Z drugiej strony tylko co trzydziestego nic a nic nie obchodzą wewnętrzne porażki, skoro drużyna znów podbiła Europę. Oto właściwy wymiar oczekiwań, z jakimi spotykają się piłkarze i trenerzy Realu, oto wysokość, na jakiej mają zawieszoną poprzeczkę. Ciekawe tylko, czy do jej strącenia – choć zwycięski wynik finału mógłby sprawić, że jednak próba zostanie zaliczona – przyczynił się sam fakt doznania porażek w walce o mistrzostwo i puchar kraju, czy też również ich styl? W Copa del Rey Los Blancos zostali przecież w upokarzający sposób, po porażce 1:2 na Santiago Bernabeu, wyeliminowani przez Leganes, a ligę skończyli nie tylko daleko za Barceloną, ale także za Atletico. To nie są więc minimalne porażki wskutek błędów sędziego i pecha, jakie można wybaczyć, ale regularne klęski!
Za najlepszego piłkarza zespołu uznawany był najczęściej w owej ankiecie Cristiano Ronaldo (29,8 procent), a po nim Luka Modrić (13,22), Keylor Navas (11,46) i Isco (10,08). Ciekawe jest to, że za niepowodzenia kibice bardziej obwiniają szefów klubu niż trenera. Na pytanie, czy kierownictwo sportowe dokonało latem właściwych transferów, 79,15 procent fanów odpowiedziało, że nie.
(…)
CAŁY TEKST MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM (21/2018) NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.