Real Madryt wykonał swój obowiązek i pokonał w środę Levante. Goście strzelili outsiderowi trzy bramki (3:1).
Real po przegranych derbach z Atletico nie miał dobrej prasy. Niezbyt fortunna była także wypowiedź Cristiano Ronaldo, który między wierszami skrytykował kolegów z drużyny. Później przeprosił za swoje słowa, ale niesmak pozostał.
Zespół Zinedine’a Zidane’a na krytykę mógł odpowiedzieć tylko w jeden sposób – na boisku. W środę Królewscy w delegacji mierzyli się z czerwona latarnią Primera Division – Levante. Co ciekawe, to gospodarze mogli już na początku wyjść na prowadzenie, ale Keylor Navas uratował drużynę od starty bramki po strzale Giuseppe Rossiego.
Los Blancos utrzymywali się przy piłce, mieli sporo stałych fragmentów gry, ale bramka padła dopiero w 34. minucie. Wówczas rzut karny wykorzystał Ronaldo. Niewiele później było już 2:0 dla Królewskich. Pecha miał Diego Marino, który skierował piłkę do własnej bramki. Gdyby nie to, w 39. minucie Levante mogłoby świętować wyrównanie wyniku. Do siatki trafił – po sprytnej asyście Rossiego – Deyverson.
Po zmianie stron za dużo ciekawego się nie działo. W 66. minucie Ronaldo z pola karnego uderzył na bramkę gospodarzy, ale trafił w słupek. Ci odgryźli się na kilka minut przed końcem, kiedy Ruben Garcia oddał potężny strzał. Navas jednak uratował Królewskich przed stratą gola.
Ostatnie słowo należało do gości. W doliczonym czasie gry Ronaldo podał do Isco, a ten bez problemu ustalił wynik na 3:1. Królewscy zajmują obecnie trzecie miejsce ze stratą czterech punktów do Atletico. W następnej kolejce zmierzą się z Celtą Vigo.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.