Real przeskoczy pułapkę w Vigo? Mecz na szczycie w Hiszpanii
Kto by się spodziewał, że
Estadio Balaidos będzie w sezonie 2015/16 gościć jakikolwiek mecz
na szczycie Primera Division? Tymczasem rewelacyjna postawa zespołu
Celty sprawiła, że to, co wydawało się niedorzeczne, stało się
rzeczywistością. W sobotę do Vigo, czyli miasta wicelidera ligi
hiszpańskiej, przyjedzie otwierający tabelę Real Madryt.
Cristiano Ronaldo i inni piłkarze Realu powinni spodziewać się trudnej przeprawy w Vigo
To będzie nieplanowane
wydarzenie weekendu w hiszpańskim futbolu. W sobotnie popołudnie w
Vigo nie dojdzie do kolejnego mało elektryzującego starcia Realu
Madryt z jednym ze średniaków La Liga. Na Estadio Balaidos aktualny
wicelider rozgrywek – Celta Vigo – podejmie przewodzącą w
tabeli drużynę Królewskich. Na dodatek ekipa ze stolicy Hiszpanii
wcale nie jest zdecydowanym faworytem tego starcia.
Po ośmiu kolejkach sezonu
2015/16 Real wyprzedza Celtę wyłącznie dzięki lepszemu stosunkowi
bramek. Oba zespoły zdobyły do tej pory po 18 punktów i legitymują
się identycznym bilansem (pięć zwycięstw i trzy remisy). Dla
drużyny Rafaela Beniteza to normalny stan rzeczy, zaś dla
podopiecznych Eduardo Berizzo piękny sen, który trwa już dwa
miesiące.
Celta pokazała w trwającym
sezonie, że może być nie tylko groźna dla gigantów, lecz
zwyczajnie, wręcz nieco bezczelnie, udzielać im lekcji gry w piłkę.
Zespół z zachodu Hiszpanii ma już na rozkładzie trzy poważne
firmy: w czwartej kolejce rewelacja rozgrywek pokonała 2:1 Sevillę
na wyjeździe, kilka dni później przed własną publicznością
rozbiła 4:1 Barcelonę, zaś tydzień temu odprawiła z kwitkiem
Villarreal, wygrywając 2:1 z ówczesnym liderem Primera Division.
Teraz Nolito (już sześć goli w
lidze w tym sezonie) i spółka skrzyżują rękawice z kolejnym
pięściarzem wagi ciężkiej. Jeśli Celta pośle na deski Real
Madryt, wówczas trzeba będzie zacząć o niej mówić jako o
poważnym kandydacie przynajmniej do awansu do europejskich pucharów.
Tym bardziej, że wygrać z Los Blancos nie udało się w tym sezonie
jeszcze nikomu, ani na krajowym podwórku, ani w Lidze Mistrzów.
W niedzielę oczy całej
Hiszpanii spoglądać będą na Estadio Vicente Calderon, gdzie
Atletico zmierzy się z Valencią. Wszak starcie aktualnych
uczestników Champions League musi być dobrym widowiskiem. Na arenie
międzynarodowej obu drużynom wiedzie się bardzo podobnie (mają po
sześć punktów zdobytych w trzech kolejkach), ale w Primera
Division jest już nieco inaczej. Los Colchoneros zajmują obecnie
czwarte miejsce, z dwoma punktami straty do wyprzedzających ich
zespołów Realu, Celty i Barcelony. Z kolei Nietoperze grają w
kratkę, w ośmiu meczach uzbierali 12 „oczek” i zajmują dopiero ósmą pozycję w tabeli. Na dodatek podopieczni trenera Nuno
Santo strzelają dramatycznie mało goli: w ośmiu meczach Valencia
zanotowała tylko siedem trafień, z czego aż trzy w poprzedniej
kolejce z Malagą (3:0)! Trudno spodziewać się, aby znacznie
poprawiła swój dorobek w niedzielny wieczór w Madrycie, gdyż
akurat Atletico dysponuje jedną z najlepszych linii defensywnych w
lidze hiszpańskiej – od początku sezonu zespół Diego Simeone
stracił zaledwie cztery gole.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.