Juventus Turyn nie zrewanżował się Realowi Madryt za przegrany finał Ligi Mistrzów w 2017 roku. W pierwszym ćwierćfinałowym meczu tegorocznych rozgrywek „Stara Dama” przegrała z „Królewskimi” 0:3 po dwóch golach Cristiano Ronaldo i trafieniu Marcelo.
Trener gospodarzy, Massimiliano Allegri długo głowił się jak zaskoczyć drużynę, z którą przegrał w ostatnim finale Ligi Mistrzów. Włochowi zadanie utrudniały zawieszenia – za nadmiar żółtych kartek pauzowali dziś Miralem Pjanić i Medhi Benatia, podstawowi piłkarze Juventusu. Allegri zdziwił więc decydując się na… dwóch lewych obrońców. Dość niespodziewanie bowiem na lewej strony defensywy wystąpił Kwadwo Asamoah, a lewym pomocnikiem był AlexSandro będący zwykle obrońcą lub wahadłowym. Ponadto Juventus wyszedł w ustawieniu 4-4-2, a więc Allegri zdecydował się na czwartą formację w czterech ostatnich meczach.
Misterny plan Allegriego runął w gruzach już w trzeciej minucie gry. Po kapitalnym rajdzie Isco lewą stroną boiska, Hiszpan zagrał w pole karne, a Cristiano Ronaldo ubiegł obrońców i nie dał żadnych szans Gianluigiemu Buffonowi (Wojciech Szczęsny przez całe spotkanie był rezerwowym). Portugalczyk stał się więc pierwszym piłkarzem w historii, który zdobywał bramki w dziesięciu kolejnych meczach Ligi Mistrzów.
Juventus jednak nadspodziewanie szybko otrząsną się po straconym golu i to on przejął inicjatywę. Do przerwy mistrzowie Włoch byli lepszym zespołem, stwarzali sobie więcej okazji, ale cały czas czegoś im brakowało. Świetnie w defensywie Realu spisywali się Raphael Varane i Sergio Ramos, a kiedy nie udawało im się powstrzymać Włochów, to kapitalną paradą popisał się Keylor Navas.
Blisko 11 miesięcy temu w Cardiff Juventus świetnie spisał się w pierwszej połowie finału Ligi Mistrzów, ale po przerwie Real stłamsił Włochów i zwyciężył. Podobnie było tym razem, bo w drugiej połowie Juventus nie grał już tak dobrze jak przed przerwą, a w 64. minucie Cristiano Ronaldo strzelił drugiego gola. Po dośrodkowaniu Daniela Carvajala 33-latek przewrotką uderzył wysoko lecącą piłkę i idealnie umieścił ją w bramce. Po tym golu nawet kibice Juventusu wstali i oklaskiwali Portugalczyka, dla którego było to dziewiąte trafienie w szóstym meczu w karierze przeciwko Juventusowi.
Wkrótce potem sytuacja Juventusu jeszcze bardziej się skomplikowała, bo za czerwoną kartkę wyrzucony został Paulo Dybala, który ostro zaatakował Carvajala. A w 72. minucie Real praktycznie rozstrzygnął losy dwumeczu. Po dwójkowej akcji Ronaldo z Marcelo, Brazylijczyk ograł Buffona i wbiegł z piłką do bramki. Dla Juventusu to pierwsza w historii domowa porażka w Lidze Mistrzów różnicą trzech goli. Tyle bramek rywale „Starej Damy” w Turynie zdobyli tylko raz – 1999 roku, gdy Manchester United wygrał na Stadio delle Alpi 3:2.
Zwycięstwo Realu Madryt nad Juventusem aż 3:0 daje mu olbrzymie szanse przed rewanżem, który zaplanowano na 11 kwietnia. Odbędzie się on na Estadio Santiago Bernabeu, więc do awansu mistrzowie Włoch potrzebowaliby co najmniej czterech goli lub zwycięstwa 3:0 i wygranego konkursu rzutów karnych.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.