Miguel Munoz w sezonie 1960-61 oraz Jose Mourinho w rozgrywkach 2011-12 wygrywali jako trenerzy z zespołem Królewskich po piętnaście meczów z rzędu. Do wczoraj Carlo Ancelotti był z nimi współliderem rankingu. Jednak po zwycięstwie Realu nad Malagą jest już rekordzistą samodzielnym. Dlaczego Cristiano Ronaldo i spółka wpisali się do historii?
Po pierwsze, zespół okazał się zdolny do wygrywania nie tylko wtedy, kiedy był w wielkiej formie – co wielką sztuką nie jest. Ostatnie dwa spotkania, z Bazyleą i Malagą to przykłady zwycięstw wymęczonych. Po drugie, drużyna pozostaje w pełni kompaktowa niezależnie od tego kto grać może, a kto nie. Tacy piłkarze jak Luka Modrić, Toni Kroos czy Isco zapewniają brak luk na boisku. Po trzecie, ma wielkiego lidera: Cristiano Ronaldo wystąpił w piętnastu z tych szesnastu meczów, w trzynastu strzelił gola (gole), a w pozostałych zaliczył asysty. Po czwarte, wszyscy piłkarze chcieli wywalczyć ten rekord dla uwielbianego przez siebie (bo nieustannie ich komplementującego) trenera.
Jak mówili piłkarze jeszcze przed starciem z Malagą, po pobiciu rekordu nie spuszczą z tonu, tylko postarają się wygrać wszystkie mecze do końca sezonu i ustalić osiągnięcie na poziomie dwudziestu dwóch zwycięskich potyczek. Nie wydaje się to zdaniem ponad siły, bo rywale w lidze, Copa del Rey i nawet w Klubowych Mistrzostwach Świata raczej są od Malagi słabsi…
Barcelona ostatnio, całkiem inaczej niż Real, wygrywa tylko wtedy, kiedy ma dobry dzień. Zatem od formy jej piłkarzy dzisiaj o 21.00 zależy w największej mierze, czy pokona Valencię i nie pozwoli Królewskim odskoczyć od siebie na dystans nie dający się zniwelować w jednym meczu. Wszyscy jesteśmy bardzo ciekawi, czy po pobiciu rekordów strzeleckich w Primera i w Lidze Mistrzów Leo Messi się zatnie, czy też od razu zabierze się do ich śrubowania. Podobne zainteresowanie budzi kwestia, czy po wyleczeniu kontuzji ujrzymy Andresa Iniestę. A w końcu: czy Luis Suarez po przełamaniu się w Champions League trafi także do siatki rywali w krajowych rozgrywkach?
No, forma Valencii też będzie miała znaczenie, bo to również, jak się ostatnio okazuje, drużyna chimeryczna. – Jesteśmy przygotowani na wizytę Barcy – mówi jej trener Nuno. – Jak dobrze zaczniemy, to pójdzie dobrze – dopowiada stoper Nico Otamendi… Ten mecz koniecznie trzeba zobaczyć!
Dziś wydaje się, że mistrzem Hiszpanii musi zostać Real Madryt. Ale „Marca” zgłosiła się po prognozę do Marii del Mar Tort, specjalistki od tarota. Otóż karty mówią, że targany wewnętrznymi konfliktami na finiszu rozgrywek Real nie wygra niczego, zaś mistrzem zostanie Barca. Jeśli tak się stanie, naprawdę trzeba będzie uwierzyć w gusła!
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.