Przed zawodnikami Realu Madryt niebywale ciężki mecz. I to nie z powodu mocy przeciwnika, tylko ze względu na niemoc własną. Jeśli Królewscy przepadną już w 1/8, w stolicy Hiszpanii flagi opuszczone zostaną zapewne do połowy masztu.
Gigantyczna odległość do Barcelony w tabeli ligi hiszpańskiej, „tylko” drugie miejsce w grupie Ligi Mistrzów, a na dokładkę zamach trenera na klubową legendę i symbol klubu – w Realu od dłuższego czasu nie jest kolorowo. W normalnych okolicznościach szkoleniowiec przepędzony zostałby już dawno, bo przecież nigdy wcześniej nie zdarzało się, żeby jeden człowiek z trenerskiego stołka paraliżował cały zespół. W Madrycie celem pozostaje jednak wygranie Ligi Mistrzów, a przekonanie kierownictwa wciąż się nie zmieniło: Mourinho to specjalista od LM największy na świecie. Ciężko bowiem inaczej tłumaczyć ciągłe przymykanie oka na fochy i fanaberie Portugalczyka.
Muchy w nosie Mou powodują, że wszyscy kibice Realu nie mają zielonego pojęcia, jak wyglądać będzie w środę skład Królewskich. Kto w bramce? Rozum podpowiada, że powinien wystąpić Casillas, ale przecież w ostatnich dniach Portugalczyk robił wiele, żeby oskarżyć go o działania pozbawione logiki. Kto w napadzie? Kto w środku pola?
W pierwszym meczu 1/8 finału, jeszcze przed świętami, Real doznał bolesnej porażki na wyjeździe z Celtą 1:2. Rzecz jasna przed własną publicznością powinna się dokonać egzekucja maluczkich śmiących podnosić rękę na giganta, ale ewentualne niespodzianki są ostatnio w cenie. Celta będzie się zapewne rozpaczliwie murować, od czasu do czasu próbując wyprowadzać kontrataki – broń na Real ultraskuteczną. Goście za remis oddaliby wszystko.
Mecz Real – Celta o godzinie 21:30. Barcelona swój mecz rozegra w czwartek.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.