Właśnie takie pytanie stawia w czwartek dziennik Fakt. Według dziennikarzy wspomnianej gazety były napastnik Kolejorza miałby wrócić do klubu po czterech latach banicji.
Rzecz jasna już nie jako czynny piłkarz, a dyrektor sportowy zespołu. Zawodnik zapowiedział, że w czerwcu niezależnie od okoliczności zakończy karierę. Dlatego właśnie zaczęto spekulować wokół nazwiska napastnika od lat związanego z poznańską piłką.
– Przyznam się szczerze, że jestem tym zaskoczony. Nikt jeszcze ze mną nie rozmawiał na ten temat. Ale nie ukrywam, że w razie takiej oferty pewnie podjąłbym wyzwanie. Jestem osobą kontaktową i lubianą. Znam wielu piłkarzy, trenerów, menedżerów z całego świata. Dlatego w środowisku piłkarskim czuję się bardzo dobrze i mógłbym jeszcze wiele dobrego zrobić dla swojego ukochanego klubu. Ale powtarzam, jeszcze nie zakończyłem gry w piłkę i właśnie teraz jestem w czasie bardzo trudnego przygotowania do rundy wiosennej – mówi na łamach Faktu sam zainteresowany.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.