Manchester City zmiażdżył we wtorkowy wieczór FC Schalke 04 aż (7:0) i zapewnił sobie awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. W całym dwumeczu, drużyna prowadzona przez Pepa Guardiolę zwyciężyła aż (10:2), co jest osiągnięciem historycznym.
Leroy Sane był jednym z bohaterów dwumeczu z Schalke (fot. Reuters)
Dominacja Manchesteru City podczas starć z Schalke nie podlegała dyskusji, a chociaż w pierwszym spotkaniu „Obywatele” mieli niewielkie problemy, to ostatecznie i tak – grając w liczebnym osłabieniu – udało się im wywieźć z Gelsenkirchen zwycięstwo. W rewanżu faworyt przez pierwsze pół godziny nie forsował tempa, ale kiedy już wskoczył na obroty, to nie okazał rywalowi żadnej litości.
Klęska w stosunku (0:7) jest najwyższą w całej historii Ligi Mistrzów, jeśli chodzi o niemieckie kluby. Do tej pory niechlubny rekord należał do Bayeru Leverkusen, który przegrał z Barceloną (1:7). Piłkarzom Schalke udało się „poprawić” ten wynik i z hukiem odpaść z dalszej rywalizacji.
Jeśli zaś chodzi o Manchester, to ten także zapisał się w historii rozgrywek. Żadnemu innemu angielskiemu klubowi nie udało się wcześniej tak wysoko pokonać rywala w dwumeczu fazy pucharowej Champions League. Wydaje się, że rezultat (10:2) trudno będzie prędko powtórzyć czy pobić.
Mistrz Anglii dołączył tym samym do Manchesteru United oraz Tottenhamu i jest trzecim klubem z Premier League, który zameldował się w ćwierćfinałach. Szansę na awans ma również Liverpool, który w środowy wieczór zmierzy się w Monachium z Bayernem.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.