Jak przystało na piątkowe mecze Ekstraklasy, pojedynek Cracovii ze Śląskiem Wrocław niczym szczególnym się nie wyróżnił. Gospodarze zremisowali ze Śląskiem Wrocław 1:1.
Cudowny gol Sergiu Hanki. (fot. 400mm.pl)
O pierwszej połowie warto jak najszybciej zapomnieć. Na boisku nie działo się nic godnego uwagi, brakowało jakości w grze obu zespołów i żadna ze stron nie stworzyła sobie dobrej okazji do strzelenia gola. Częściej atakowali zawodnicy drużyny Cracovii, jednak ich próby były bardzo niedokładne i nie stanowiły kompletnie żadnego zagrożenia dla Putnocky’ego.
Tuż po przerwie gra nie uległa znaczącej zmianie. Piłka znajdowała się najczęściej w środkowej strefie boiska. Dopiero w 62. minucie rozwiązał się worek z golami – Sergiu Hanca technicznym uderzeniem zza pola karnego wpakował futbolówkę do siatki. Bez wątpienia efektowny gol rumuńskiego zawodnika będzie aspirował do najładniejszego trafienia 21. kolejki PKO BP Ekstraklasy.
Po straconym golu piłkarze Śląska byli więcej czasy gry przy futbolówce, jednak nie potrafili przedrzeć się przez pole karne Cracovii. Dopiero w 89. minucie Fabian Piasecki wykorzystał dogranie Marcela Zylli i kąśliwym uderzeniem po ziemi pokonał Niemczyckiego. Na uwagę zasługuje indywidualna akcja Zylli, w której świetnie okiwał zawodników rywala, wypracował wolną przestrzeń boiska i świetnie wypatrzył osamotnionego w polu karnym Piaseckiego.
Do ostatniej minuty .żadnej z drużyn nie udało się strzelić więcej goli i arbiter Łukasz Szczech zagwizdał po raz ostatni przy wyniku 1:1.
Cracovia miała dziś idealną szansę na przełamanie feralnej passy i zanotowania pierwszego od dawna kompletu punktów. Gra „Pasów” nie powaliła na kolana i marazm trwa. Zawodnicy Probierza wciąż tkwią w dolnej części tabeli i mają raptem cztery punkty przewagi nad miejscem spadkowym.
Śląsk Wrocław również notuje solidne wahanie formy, piłkarze Lavicki dopisują jeden punkt na konto i są na 6. miejscu.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.