Grad bramek zobaczyliśmy w spotkaniu, które zamykało niedzielne zmagania w Premier League. Liverpool podzielił się na własnym boisku punktami z West Hamem United (2:2).
Juergen Klopp po raz kolejny nie mógł być zadowolony z postawy swoich piłkarzy (foto: Ł.Skwiot)
Podopieczni Juergena Kloppa przystąpili do meczu z Młotami z bardzo mocnym postanowieniem zmycia plamy po ostatniej porażce z Bournemouth. Liverpool prowadził przed tygodniem z The Cherries już 2:0 i 3:1, by ostatecznie przegrać (3:4) i stracić bardzo ważne punkty w kontekście walki o mistrzostwo.
Nic więc dziwnego, że piłkarze Kloppa chcieli powiedzieć swoim kibicom „przepraszam” i od początku ruszyli do zdecydowanych ataków. Na efekty nie trzeba było zbyt długo czekać, ponieważ już w 5. minucie wynik otworzył Adam Lallana, który dostał piłkę przed bramką rywala i mocnym uderzeniem po ziemi dał swojej drużynie prowadzenie.
Wydawało się, że wszystko układa się według jedynego możliwego scenariusza i przewaga Liverpoolu będzie rosła z minuty na minutę. Jak się jednak okazało, inny plan na dalsza część spotkania mieli goście z Londynu, którzy jeszcze przed przerwą zdobyli dwa gole.
Najpierw znakomicie z rzutu wolnego przymierzył Dimitri Payet, a następnie z piłką w pole karne wpadł Michail Antonio, który skierował ją do siatki. W obu tych przypadkach nie popisał się bramkarz Liverpoolu Loris Karius, a przy drugiej bramce plamę dali również obrońcy co na końcu wszystkich rachunków przyniosło prowadzenie Młotów po 45 minutach.
Menedżer gospodarzy musiał zmyć swoimi zawodnikom głowy podczas przerwy i nic dziwnego, że ci od początku drugiej części meczu ruszyli do ataku. Liverpool bardzo szybko osiągnął swój cel, ponieważ już w 48. minucie ponownie mieliśmy remis. W bramce West Hamu nie popisał się Darren Randolph, który tak niefortunnie wybijał piłkę, że ta spadła wprost na nogę Divocka Origiego i Belg nie miał żadnych problemów z dobiciem jej do siatki.
The Reds już do końca spotkania przeważali, stwarzali sobie kolejne okazje, jednak brakowało im skuteczności. Za swój błąd winy odkupił również Randolph, który bronił dobrze i w kilku przypadkach ratował swoim kolegom skórę. Tak było m.in. po kapitalnym strzale Jordana Hendersona, kiedy piłka zmierzała tuż pod poprzeczkę.
Ostatecznie, więcej goli na Anfield już nie zobaczyliśmy i mecz zakończył się remisem. Dla Liverpoolu to już drugie z rzędu spotkanie bez zwycięstwa i kolejne stracone punkty do Chelsea i Arsenalu. Jeśli zaś chodzi o West Ham, to taki wynik Młotów w jaskini lwa wydaje się być dla nich niezwykle korzystny.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.