Kawał dobrego meczu w Lubinie. Zagłębie Lubin nie wykorzystało szansy gry w przewadze i nie dotrzymało korzystnego wyniku. Nieskuteczny Lech zdołał trafić do siatki i wywieźć punkt z Dolnego Śląska.
Zagłębie Lubin przez większość czasu prowadziło i było bliskie, aby zachować komplet zwycięstw na ligowym szlaku. Lech Poznań wydarł jednak cenny punkt i ostatecznie mecz pomiędzy liderem a wiceliderem klasyfikacji ligowej zakończył się remisem.
Już w pierwszej połowie lepiej wyglądali podopieczni Waldemara Fornalika. Lech miał więcej posiadania piłki, ale nie miało to większego przełożenia na akcje bramkowe.
Więcej okazji do objęcia prowadzenia mieli gospodarze i w 41. minucie osiągnęli swój cel. Dawid Kurminowski zapisał się na listę strzelców, ale mocno pomógł w tym Filip Bednarek. Bramkarz Lecha popełnił bardzo duży błąd wypuszczając piłkę przed siebie, z czego skorzystał gracz z Lubina.
Po przerwie obraz gry się nie zmienił. Lech wciąż wyglądał blado, a na domiar złego w 50. minucie grał w osłabieniu. Czerwoną kartkę za brutalne wejście otrzymał Radosław Murawski.
Mimo gry w osłabieniu, Kolejorz doprowadził do wyrównania. W 76. minucie Miha Blahić wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego i trafił do siatki.
W samej końcówce Zagłębie miało piłkę meczową. Woźniak uderzył głową, po czym piłka odbiła się od słupka.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.