Derby Warszawy nie zachwyciły. Spotkanie, które wywoływało sporo kontrowersji zakończyło się remisem 1:1. Która drużyna jest najlepsza w stolicy? Odpowiedź na to pytanie poznamy być może dopiero na wiosnę.
Danijel Ljuboja zapewnił swojej drużynie jeden punkt
Ten mecz elektryzował kibiców w całym kraju, a szczególnie w stolicy, od kilku dni. Derby Warszawy zapowiadały się bardzo emocjonująco. Zarówno Legia, jak i Polonia rozpoczęły ten sezon w dobrym stylu. Przed rozpoczęciem spotkania Czarne Koszule traciły do lokalnego rywala trzy punkty.
– To my jesteśmy faworytami w większości spotkań i chcę, aby zawodnicy przyzwyczaili się do tego. Mamy największe szanse na tytuł. Liczę, że moi podopieczni przyzwyczają się do tego. Niektórzy wchodzą w sezon i takie spotkania mogą budzić stres, ale oni pokazali już w europejskich pucharach, że są odporni na problemy. Cieszę się, że są derby Warszawy – zapowiadał Jan Urban. Rzeczywiście Legia była faworytem piątkowego spotkania. Mimo wszystko większy potencjał sportowy oraz własna publiczność sprawiały, że to drużynie Urbana dawało się większe szanse na wygraną.
Początek pierwszej połowy derbów Warszawy był bardzo spokojny. Obydwie drużyny nie stwarzały zbyt wielu okazji, ale w 29. minucie doczekaliśmy się pierwszego gola. Fatalną stratę zanotował Daniel Łukasik. Ostatecznie po chwili piłę otrzymał Władimer Dwaliszwili, który w łatwej sytuacji nie spudłował.
Wyrównanie ze strony gospodarzy przyszło bardzo szybko. Po czterech minutach bardzo pewnie „jedenastkę” wykorzystał Danijel Ljuboja. Chwilę wcześniej Adam Pazio faulował w polu karnym Jakuba Koseckiego. Piłkarze obydwu drużyn schodzili do szatni przy remisie 1:1.
Druga część spotkania nieco zawiodła. Obydwie drużyny obawiały się chyba postawić na zdecydowany atak, aby nie stracić przypadkiem bramki. Stroną przeważającą była Legia, która szczególnie w samej końcówce mocno naciskała lokalnego rywala. Do końca nic się nie zmieniło i mecz zakończył się remisem 1:1.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.