Real Madryt zremisował w meczu z Realem Betis 0:0. „Królewscy” nie wykorzystali korzystnego układu wyników i finalnie nie wskoczyli na fotel lidera hiszpańskiej La Liga.
Mecz rozpoczął się w znakomity sposób dla podopiecznych Zinedine Zidane. Eden Hazard otrzymał prostopadłe podanie na lewej flance od Karima Benzemy. Belg wykonał efektywny drybling, znalazł trochę wolnego miejsca w polu karnym i precyzyjnym strzałem umieścił piłkę w siatce. Kilkadziesiąt sekund później arbiter Jose Maria Sanchez Martinez anulował bramkę. Po dokonaniu analizy przy użyciu wideo-weryfikacji VAR okazało się, że były zawodnik Chelsea Londyn w momencie podania piłki znajdował się na pozycji spalonej.
I… to by było na tyle. Real zdecydowanie częściej utrzymywał się przy piłce, jednak zupełnie nic z tego nie wynikało. Real zdecydowanie częściej uderzał na bramkę, jednak futbolówka albo zatrzymywała się na ciele jednego z defensorów Betisu, albo mijała bramkę, a jeśli jej nie mijała, to za każdym razem na straży stał Joel Robles. Szkoleniowiec drużyny z Andaluzji – Rubi – bardzo defensywnie ustawił swój zespół i plan się powiódł. Betis wraca do domu z czystym kontem i jednym punktem.
Real z kolei może pluć sobie w brodę. FC Barcelona przegrała z Levante 3:1, Atletico Madryt zremisował z Sevillą – układ wyników był dla trzykrotnych mistrzów Europy w latach 2016-18 był wręcz wyśniony, jednak i dla nich ten dzień nie był najlepszy. Remis w obozie „Królewskich” postrzegany jest jak porażka.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.