W meczu czwartej kolejki Serie A Chievo zremisowało na wyjeździe z Romą 2:2, chociaż przegrywało już 0:2. Decydującą bramkę w meczu strzelił Mariusz Stępiński. Paweł Jaroszyński cały mecz spędził na ławce rezerwowych.
Od pierwszych minut rysowała się przewaga gospodarzy. Udokumentowali ją już w 10 minucie, kiedy do piłki zagranej z prawego skrzydła przez Alessandro Florenziego doszedł Stephan El Shaarawy i z bliska trafił do siatki rywali. Co prawda zawodnicy Chievo próbowali swoich szans, ale byli bezradni na w starciu z bardzo dobrze funkcjonującą Romą. W 30 minucie prowadzenie podwyższył Bryan Cristante, który wykorzystał bardzo przytomne podanie Edina Dzeko. Tuż przed końcem pierwszej części okazję do pokonania Robina Olsena miał Stępiński, jednak Polakowi zabrakło dokładności.
Dokładnie 7 minut po rozpoczęciu drugiej części Chievo strzeliło kontaktową bramkę. Valter Birsa oddał idealne uderzenie zza pola karnego – piłka poleciała w samo okienko bramki Olsena. Im bliżej było końca meczu, tym lepiej prezentowali się piłkarze z Werony, którzy walczyli o każdy fragment boiska. Chociaż to Roma prowadziła spotkanie, to widać było, że goście nie mają zamiaru odpuścić. W 83 minucie przyszło trafienie, które zdecydowało o wyniku meczu, a jego autorem był Stępiński. Polak świetnie odnalazł się w polu karnym -najpierw zastawił piłkę, która odbiła się od Olsena, a po chwili odwrócił się w kierunku bramki rywali i płaskim strzałem posłał ją do siatki. Na pewno nie popisali się tutaj obrońcy gospodarzy, którzy wywierali na Polaku specjalnej presji.
Mecz skończył się remisem, co oznacza, że Roma nie znajdzie się w ścisłej czołówce tabeli Serie A, a Chievo nie ruszy się z jej dna. Cieszy jednak gol Stępińskiego, dla którego było to już drugie trafienie w czwartym meczu tego sezonu Serie A.