Śląsk Wrocław po raz kolejny traci punkty w PKO Ekstraklasie. Korona Kielce walczyła do końca i dzięki temu wracał z Dolnego Śląska z cennym punktem.
Korona Kielce nie wraca do siebie z pustymi rękoma. Piłkarze Kamila Kuzery wywalczyli punkt w starciu ze Śląskiem Wrocław, remisując z gospodarzami 1:1.
W pierwszej połowie meczu we Wrocławiu nie działo się kompletnie nic, co byłoby godne uwagi. Optyczna przewaga należała do Korony i to w zasadzie tyle. Nie było ciekawych okazji, żadna z drużyn nie decydowała się na ofensywną grę i oba zespoły schodziły do szatni przy bezbramkowym remisie.
Po przerwie Korona ożyła i miała kilka na prawdę dobrych okazji do wyjścia na prowadzenie. W 48. minucie Szykawka trafił do siatki z bardzo bliskiej odległości, jednak gol nie został uznany przez pozycję spaloną. Kilka minut później znów po uderzeniu Szykawki trafiła w słupek, później Rafał Leszczyński wybronił dobitkę i uchronił swój zespół przed utratą bramki.
W 68. minucie Śląsk objął prowadzenie, Verdaska odegrał piłkę do dobrze ustawionego Johna Yeboaha i ten z bliskiej odległości skierował piłkę do siatki, otwierając wynik spotkania.
Korona nie dała za wygraną i szukała wyrównania. W 80. minucie Łukowski uderzył głową z bliskiej odległości i Leszczyński po raz kolejny błysnął dobrą interwencją.
W 85. minucie Błanik był faulowany we własnym polu karnym i Korona miała okazję z rzutu karnego. Jakub Łukowski pewnie wykorzystał jedenastkę i dał Koronie cenny punkt w walce o utrzymanie.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.