W
pierwszym niedzielnym meczu 31. kolejki Serie A zespół Torino
zremisował 1:1 na wyjeździe z Sassuolo. Obie bramki w tym spotkaniu
padły z rzutów karnych.
Kamil Glik najpierw spowodował, a później sam wywalczył rzut karny
Za
faworytów meczu na Mapei Stadium uznawani byli goście, którzy w
dalszym ciągu liczą się w grze o europejskie puchary. Z kolei
zespół Sassuolo jest w tej chwili typowy średniakiem: nie zagraża
mu spadek, nie walczy też o miejsce w górnych rejonach tabeli.
Drużyna Eusebio Di Francesco potrafi za to sprawiać niespodzianki,
czego potwierdzeniem są chociażby zwycięstwa z Interem oraz
Milanem, czy remisy z Romą i Juventusem Turyn.
Na
pierwszego gola kibice musieli czekać do końcówki pierwszej
połowy. W doliczonym czasie gry rozpędzony Antonio Floro Flores
wpadł w polu karnym na Kamila Glika, a sędzia zakwalifikował tę
sytuację jako przewinienie polskiego obrońcy Torino. Arbiter
wskazał na rzut karny, a jego pewnym wykonawcą okazał się
Domenico Berardi.
Goście
doprowadzili do wyrównania po niespełna kwadransie gry w drugiej
połowie. W polu karnym gospodarzy Kamila Glika sfaulował… Floro Flores, za co sędzia po raz drugi w tym spotkaniu podyktował jedenastkę, jednak tym razem dla Torino. Doskonałej okazji nie zmarnował Fabio
Quagliarella. Włoski napastnik strzelił swoją 12. bramkę w
sezonie 2014/15.
Jak
przeciwko Sassuolo spisał się Kamil Glik? Reprezentant Polski co
prawda spowodował rzut karny, po którym Torino straciło gola,
jednak mimo tego, nie można powiedzieć, że rozegrał słaby mecz.
Portal Whoscored.com ocenił występ Glika na 7 w skali 1-10. Wyższe
noty otrzymało tylko dwóch piłkarzy Torino.