Podziałem punktów zakończyło się starcie Torino z Romą (1:1). Gospodarze uratowali jeden punkt w ostatniej minucie doliczonego czasu gry, wykorzystując rzut karny.
Wojciech Szczęsny nie zdołał zachować czystego konta (foto: Ł.Skwiot)
Sobotnie starcie było zapowiadane jako bój „polski” drużyn w Serie A. Kapitanem Torino jest przecież Kamil Glik, a bramki Romy strzeże Wojciech Szczęsny. Problem w tym, że dość głośno spekulowano ostatnio o słabnącej pozycji golkipera Giallorossich, który miałby być nawet odsunięty od pierwszego składu.
Jak się jednak okazało, Rudi Garcia za nic miał medialny szum i w spotkaniu z Torino postawił na Szczęsnego. Ten spisywał się bez zarzutu, chociaż trzeba sobie jasno powiedzieć, że nie miał zbyt wiele pracy.
Niestety, mecz w Turynie nie stał na zbyt wysokim poziomie. Nie było to wielkie widowisko, a dobrych okazji podbramkowych było jak na lekarstwo. Kiedy wydawało się, że goli nie zobaczymy, goście trafili w końcu do siatki. W 84. minucie sztuki tej dokonał niezawodny Miralem Pjanić, który zdobył dość kuriozalną bramkę z rzutu wolnego.
Gdy Roma już witała się z kompletem punktów, sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy. Tego na gola zamienił Maxi Lopez, a chwilę później spotkanie zostało zakończone.
Wspomnieni Glik (żółta kartka) i Szczęsny spędzili na boisko pełne 90 minut.