Remis w Bełchatowie. Sytuacja GKS-u coraz trudniejsza
Podziałem punktów zakończyło się starcie GKS-u Bełchatów z Lechią Gdańsk. Popularni Brunatni byli zdecydowanie bliżej dopisania na swoje konto kompletu punktów, ale zdecydowanie zabrakło im tego dnia skuteczności.
Sobotnie spotkanie było dla Michała Probierza okazją do przywitania się z kibicami w Bełchatowie. Były opiekun Wisły, Górnika, Łódzkiego KS-u czy Arisu Saloniki
zaliczył swój debiut przed tygodniem, przegrywając w Lubinie z
Zagłębiem, jednak prawdziwym testem dla jego zespołu miało być właśnie
starcie z Lechią Gdańsk.
Początek był bardzo obiecujący.
Gospodarze mieli inicjatywę i było widać jak na dłoni, że Probierz
powoli, ale odciska na Brunatnych swoje piętno. W pierwszej połowie
bardzo dobre okazje do otworzenia wyniku mieli Kamil Wacławczyk, Szymon Sawala i Paweł Buzała, jednak albo brakowało im skuteczności, albo dobrze w bramce Lechii spisywał się Michał Buchalik.
Goście z Gdański mieli podczas pierwszych 45 minut praktycznie jedną
dobrą sytuację. Z rzutu wolnego uderzył Mateusz Machaj, jednak na
posterunku był Adam Stachowiak.
Druga część spotkania przyniosła jeszcze więcej emocji, a lepiej weszli w nią gospodarze. Łukasz Madej dostał
piłkę w polu karnym Lechii i mimo asysty jednego z obrońców i
interwencji Buchalika, zdołał posłać ją do bramki. Bełchatowianie nie
cieszyli się jednak zbyt długo z prowadzenia ponieważ już w 57. minucie
do remisu doprowadził Ricardinho.
Brazylijczyk był w głupi sposób faulowany w polu karnym gospodarzy przez Macieja Wilusza.
Obrońca GKS-u, który został bardzo łatwo ograny przez rywala,
postanowił zablokować jego strzał rzucają mu się na nogi. Sędzia Paweł Raczkowski nie wahał się zbyt długo i wskazał na „wapno”. Do piłki podszedł sam poszkodowany i pewnym strzałem pokonał Stachowiaka.
Gospodarze
do samego końca dążyli do zdobycia zwycięskiego gola i kilka razy byli
naprawdę. Stuprocentową sytuację zmarnował Buzała, który wychodząc sam
na sam z Buchalikiem nie potrafił umieścić piłki w siatce, a tuż przed
końcem na atomowy strzał zza pola karnego zdecydował się Tomasz Wróbel,
ale nie trafił w światło bramki. Wynik nie uległ więc zmianie i GKS
podzielił się punktami z Lechią. Michał Probierz może żałować, ponieważ
komplet „oczek” był dzisiaj jak najbardziej w zasięgu jego
podopiecznych.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.