Deportivo La Coruna tylko minimalnie powiększyło swoją przewagę następnym w tabeli Leganes. W piątek drużyna z Przemysławem Tytoniem w bramce zremisowała wyjazdowy mecz z Espanyolem.
Przemysław Tytoń zaliczył kilka udanych interwencji (fot. Łukasz Skwiot)
Oba zespoły prezentowały ostatnio podobną formę, grając w kratkę. Gdy jednak spojrzy się na rywali, z jakimi mieli sposobność się zmierzyć, nieco wyżej należałoby ocenić osiągnięcia ekipy z Barcelony. Bezbramkowy remis z Atletico i przegrana z wielkim rywalem z miasta Gaudiego raczej wstydu Espanyolowi nie przynosi.
Na RCDE Stadium na początku ciut lepiej prezentowali się miejscowi. Nie potrafili jednak w żaden sposób tego potwierdzić. Inna sprawa, że niestety najciekawszymi momentami w pierwszej połowie były te, w których sędzia sięgał po żółte kartoniki. Pod bramkami nie działo się prawie nic.
Po zmianie stron wreszcie coś się ruszyło. W 49. minucie bardzo dobry strzał z dystansu oddał pomocnik Deportivo Celso Borges. Nie miał jednak szczęścia, ponieważ piłka odbiła się od poprzeczki.
Niewiele później po drugiej stronie boiska wykazał się Tytoń. Polski golkiper udanie zainterweniował po uderzeniach Gerarda Moreno i Pablo Piattiego. A wkrótce mógł też wyciągnąć ręce w geście triumfu.
Z rzutu rożnego w pole karne Espanyolu dośrodkował Emre Colak, a tam skutecznie główkował Borges, dzięki czemu goście wyszli na prowadzenie. Problem w tym, że Tytoń i spółka cieszyli się zaledwie cztery minuty. Pechowo przed Tytoniem zainterweniował obrońca Deportivo, co wykorzystał z zimną krwią Moreno. Wynik nie uległ zmianie do ostatniego gwizdka i obie drużyny podzieliły się punktami. Goście kończyli w dziesiątkę, ponieważ w 90. minucie drugą żółtą kartką został ukarany Juanfran.
Deportivo wciąż zajmuje 15. miejsce, natomiast Espanyol pozostaje na 9. lokacie.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.