Atletico Madryt było o krok od zwycięstwa nad Barceloną, jednak ostatecznie musiało się zadowolić remisem (1:1). Wszystko co najlepsze w hicie weekendu w lidze hiszpańskiej wydarzyło się w ostatnim kwadransie.
Było blisko, ale Atletico wypuściło zwycięstwo z rąk (fot. Reuters)
Na takie starcia jak to na Wanda Metropolitano czeka się tygodniami. Nie może to jednak dziwić, skoro na boisku spotykają się piłkarze dwóch europejskich gigantów i drużyn, które – wiele na to wskazuje – mogą rozstrzygnąć pomiędzy sobą kwestię tytułu mistrzowskiego w Hiszpanii.
Co ciekawe, pomimo faktu, że spotkanie rozgrywana było na terenie „Los Rojiblancos”, dużo więcej szans na zwycięstwo dawano gościom z Barcelony. Miało to swoje uzasadnienie w pewne statystyce, zgodnie z którą Atletico nie wiodło się w ostatnich latach zbyt dobrze w starciach z Katalończykami. Po raz ostatni wygrali oni z bardziej utytułowanym przeciwnikiem w kwietniu 2016 roku, kiedy to odnieśli zwycięstwo w rozgrywkach Champions League.
Jeśli ktoś faktycznie spodziewał się fajerwerków w Madrycie i spotkania, o którym będzie się opowiadało latami, ten musiał doznać bardzo nieprzyjemnego zawodu. To faktycznie był mecz walki, jednak czysto piłkarskich emocji mieliśmy jak na lekarstwo. Jeśli chodzi o pierwszą połowę, na którą należałoby spuścić kurtynę milczenia, to tu na wyróżnienie zasługuje właściwie jedynie strzał Leo Messiego z rzutu wolnego. Problem w tym, że Argentyńczyk posłał piłkę kilka metrów nad bramką Jana Oblaka.
Po zmianie stron także nie działo się nic ciekawego. Kiedy zawody zaczęły wchodzić w decydującą fazę, a stadionowy zegar wskazywał 70 minutę, żadnej stron nie udało się jeszcze oddać celnego strzału… znamienne.
500 – Sergio Busquets will become the 7th player to reach 500+ appearances for Barcelona in all competitions and the third midfielder, after Andrés Iniesta (674) and Xavi Hernández (767). Masia. pic.twitter.com/iudSQcNM96
Kiedy wydawało się, że już nic ciekawego na Wanda Metropolitano się nie wydarzy, w 75. minucie w polu karnym Barcelony doszło do kontrowersji. Po dośrodkowaniu przed bramkę, piłka trafiła w rękę Arturo Vidala. Piłkarze Atletico domagali się podyktowania „jedenastki”, ale sędzia po konsultacji z kolegami obsługującymi VAR uznał, że nie ma podstaw, by wskazać ostatecznie na „wapno”.
Co się jednak odwlecze, to nie uciecze. Kilka minut później wrzutkę w pole karne na gola zamienił Diego Costa, który wbiegł na dalszy słupek i strzałem głową pokonał Marca-Andre ter Stegena.
Przeważająca przez prawie całą drugą połowę Barcelona rzuciła się do odrabiania strat, ale jej najważniejsi piłkarze nie byli w stanie wziąć na swoje barki ciężaru doprowadzenie do remisu. Przeciętnie prezentował się Messi, niewidoczny był także Luis Suarez.
Nie pomogli ci najwięksi, swoje zrobił ten, na którym wieszano ostatnio psy, czyli Ousmane Dembele. Francuz przejął piłkę w polu karnym Atletico i mając sporo miejsca, przymierzył między nogami Oblaka. Ratować sytuację próbował jeszcze jeden z obrońców, jednak nie udało mu się zablokować tego uderzenia.
Wynik zmianie już nie uległ i szlagier La Ligi zakończył się podziałem punktów.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.