Liverpool
został pierwszym finalistą Ligi Mistrzów w sezonie 2018/19. W
rewanżowym meczu z Barceloną angielska drużyna przed własną
publicznością wygrała aż 4:0, odrabiając straty z pierwszej
potyczki.
Foto: Reuters/Phil Noble
Wynik
rozegranego sześć dni temu na Camp Nou pierwszego spotkania
pomiędzy tymi drużynami pozwalał sądzić, że rywalizacja o
miejsce w finale Champions League jest już rozstrzygnięta.
Barcelona zwyciężyła 3:0 po golu Luisa Suareza oraz dwóch
trafieniach Lionela Messiego.
Liverpool
potrzebował więc niemalże cudu w rewanżu. Wtorkowe zmagania na
stadionie Anfield rozpoczęły się znakomicie dla gospodarzy. W
siódmej minucie poważny błąd Jordiego Alby wykorzystał mądrze ustawiony Sadio
Mane. Senegalczyk podał do Jordana Hendersona, a ten wpadł w pole
karne i uderzył na bramkę. Po strzale kapitana The Reds piłkę
zdołał jeszcze odbić Marc-Andre Ter Stegen, jednak wobec dobitki
Belga Divocka Origiego był już bezradny.
Na
kolejne gole trzeba było czekać do drugiej połowy. Bardzo istotna
dla losów meczu okazała się zmiana, której w przerwie dokonał
menedżer Juergen Klopp: kontuzjowanego obrońcę Andrewa Robertsona
zastąpił pomocnik Georginio Wijnaldum.
Właśnie
Holender okazał się bohaterem Liverpoolu. W 54. minucie oddał
strzał sprzed pola karnego, a Ter Stegen popełnił błąd,
przepuszczając piłkę pod ręką. Zaledwie 120 sekund później
gospodarze odrobili straty z pierwszego meczu! Xherdan Shaqiri
precyzyjnie dośrodkował z lewego skrzydła, a Wijnaldum pięknym
strzałem głową ponownie wpisał się na listę strzelców.
Dość
długo wydawało się, że do rozstrzygnięcia tego dwumeczu
konieczna będzie dogrywka. Liverpool jednak do niej nie dopuścił.
W 79. minucie gry po dośrodkowaniu Trenta Alexandra-Arnolda z rzutu
rożnego piłkę do siatki skierował Origi, zdobywając drugą
bramkę w tym spotkaniu.
To
był cudowny wieczór dla kibiców gospodarzy zgromadzonych na
Anfield. Liverpool dokonał praktycznie niemożliwego i odwrócił
losy rywalizacji. Fantastyczne zwycięstwo 4:0 z Barceloną dało
zespołowi Kloppa awans do wielkiego finału. W nim The Reds zmierzą się z
Tottenhamem lub Ajaksem.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.