Przejdź do treści
#RetroPN: 90 minut z Maciejem Szczęsnym

Polska Ekstraklasa

#RetroPN: 90 minut z Maciejem Szczęsnym

– Jeden z warszawskich dzienników pisze o mnie, że jestem bramkarzem kontrowersyjnym. Być może jestem. Wiem natomiast, że na pewno nie jestem… idiotą – mówił w 1998 roku Maciej Szczęsny. W naszym cyklu #RetroPN przypominamy wywiad ze słynnym bramkarzem, który okazał się w „Piłce Nożnej”.
 

Szczęsny ponownie na spychaczu (fot. Włodzimierz Sierakowski / 400mm.pl)


– W lutym bieżącego roku, w wywiadzie dla Pilki Nożnej, powiedział pan, że pokochał słodkie nieróbstwo i ostatecznie… zszedł ze spychacza!
– Któregoś kwietniowego wieczora wszedłem do szatni Legii. Chłopaki trenowali późnym popołudniem. Zapach szatni, tych różnych smarowideł, szum wody pod prysznicami sprawił, że zatęskniłem znowu za grą w piłkę. I wtedy postanowiłem znowu wsiąść na ten przysłowiowy spychacz.

– Do 30 czerwca 1998 był pan zawodnikiem Widzewa Łódź?
– Nie. Na podstawie umowy kompensacyjnej, podpisanej przez Legię i pana Janusza Romanowskiego, ten ostatni został właścicielem mojej karty zawodniczej. Konkretnie byłem zawodnikiem Pogoni Konstancin, wypożyczonym do Widzewa. Pod koniec kwietnia pojechałem do Łodzi i wziąłem udział w treningu. Chciałem się przekonać w jakiej jestem formie. Przecież aż przez dziewięć miesięcy nie trenowałem z żadnym zespołem. I mile się rozczarowałem. Bolały mnie wprawdzie po intensywnych zajęciach mięśnie, ale okazało się, że jestem w niezłej dyspozycji.

– Dlaczego zatem nie został pan w Łodzi?
– Nigdy nie zapomnę wspaniałych dni spędzonych w Widzewie, atmosfery jaka tam panowała. Nie zapomnę zachowania kibiców, którzy są prawdziwymi fanami Widzewa. We wdzięcznej pamięci zachowuję trenera Franciszka Smudę – fachowca jak się patrzy, mistrza mobilizacji i konsolidowania drużyny. Chcę natomiast jak najszybciej zapomnieć o działaczach i sprawach organizacyjnych w Widzewie. I już ma pan odpowiedź!


– W czerwcu trafił pan na… Łazienkowską!
– Chciałem wysondować, czy Legia nie będzie czyniła mi wstrętów w sprawie zatrudnienia w innym pierwszoligowym klubie. Prezes Marek Pietruszka zachował się fair. Obiecał, że nie będzie mi robił trudności, ale jednocześnie zaproponował podpisanie kontraktu z Legią. Nie zgodziłem się, bowiem warunki finansowe jakie mi zaproponował, były dla mnie nie do zaakceptowania.

– A może na pańską odmowną decyzję mieli wpływ szalikowcy Legii? Zwłaszcza ich zachowanie w stosunku do pańskiej osoby?
– Nie tylko w stosunku do mnie. Zdarzenia jakie miały miejsce na Łazienkowskiej po meczu z Lechem, kiedy zostali pobici Tomek Sokołowski, a przede wszystkim Marcin Mięciel przez łobuzów nazywających siebie kibicami, mocno mną wstrząsnęły. Zatem kiedy pan Pietruszka na wyrażane przez mnie wątpliwości w tej sprawie powiedział: – Klub pracuje nad zmianą zachowania przywódców nieformalnych grup kibiców – tylko wzruszyłem ramionami.

– W końcu podpisał pan kontrakt z Polonią Warszawa. Wydaje to się oczywiste, skoro Janusz Romanowski jest dobrodziejem klubu z Konwiktorskiej…
– Wcale nie było to tak oczywiste. Po pierwsze – w dniu, w którym rozmawiamy (środa, 29 lipca – przyp. W.S.), kontrakt nie był jeszcze podpisany. Być może, gdy tekst tej rozmowy ukaże się w druku, to podpisy zostaną już złożone. Po drugie – sentymenty w tym biznesie, jakim jest współczesny futbol, nie specjalnie się liczą. Najpierw musiałem przekonać działaczy Polonii oraz – a może przede wszystkim – siebie, że sobie poradzę, że wrócę do dawnej dyspozycji.

– Zapewne zażądał pan dla siebie etatu w bramce drużyny Polonii?
– Jeden z warszawskich dzienników pisze o mnie, że jestem bramkarzem kontrowersyjnym. Być może jestem. Wiem natomiast, że na pewno nie jestem… idiotą. Nikt przy zdrowych zmysłach takiego warunku, przynajmniej u nas, postawić nie może. I ja oczywiście także go nie wysuwałem. O tym, że wyszedłem w pierwszym składzie na spotkania z Sadamem Tallin i Bełchatowem zadecydowały wyniki rywalizacji w naszym bramkarskim gronie. Trener Zdzisław Podedworny postawił na mnie. Zdecydowały o tym: ciężka praca podczas okresu przygotowawczego oraz gra w spotkaniach sparringowych.

– Piotr Wojdyga nie wygląda na szczęśliwego. Zabrał mu pan miejsce w pierwszym zespole!
– O to, czy jest szczęśliwy, czy nie – proszę zapytać Piotra. I nic mu nie zabierałem. To jest zwyczajna kolej rzeczy w fachu, jaki obaj uprawiamy. Raz się jest na wozie, a raz pod. A nasze stosunki układają się normalnie, nie ma żadnych zgrzytów. Powiem jeszcze na koniec, że uznaję Piotra Wojdygę za najciężej pracującego piłkarza, jakiego kiedykolwiek spotkałem. Ja tak ciężko nie pracuję, bo… nie muszę.

– Jak ocenia pan zespół Polonii?
– To bardzo interesująca drużyna. Jest kilku niezłych chłopaków. Natomiast do klasy Legii i Widzewa z okresu, gdy zdobywaliśmy mistrzostwo Polski i graliśmy w Lidze Mistrzów trochę jeszcze Polonii brakuje. Sądzę jednak, że istnieje szansa na stworzenie na Konwiktorskiej klasowego zespołu. Potrzeba do tego ciężkiej pracy i mniej… wody sodowej.

– 18 czerwca 1997 roku doznał pan, jako zawodnik Widzewa, w meczu z Legią ciężkiej kontuzji. Nie ma już po niej śladu?
– Pozostał ślad na nodze. W psychice żadnych śladów nie ma. Jestem gotowy do gry i walki na boisku. Natomiast lata mi jeszcze po kolanie kawałek chrząstki. W grze to mi nie przeszkadza, ale mam z tego powodu pewien dyskomfort. I zapewne skończy się na małym zabiegu.




– Wrócił pan do pierwszoligowej piłki. A co z reprezentacją?

– Zapomnijmy. Nie uważam, aby trener Janusz Wójcik zaprzątał sobie głowę Maciejem Szczęsnym. I całkiem słusznie – też bym sobie nie zaprzątał.

– Podczas mistrzostw świata we Francji niektórzy bramkarze – choćby Chilavert, Van der Sar czy Barthez – pokazali, że gra na pozycji bramkarza bardzo się zmienia. Czy jest pan do tej zmiany przygotowany?
– Nigdy nie miałem problemów z grą w polu karnym, a także przed polem szesnastu metrów. Dobrze mi się współpracowało w Legii z Jackiem Zielińskim i w Widzewie z Tomkiem Łapińskim. Asekuracja przez bramkarza gry ostatniego obrońcy to rzeczywiście nowa jakość futbolu i jego przyszłość.

– Ciekawi nas pańskie stanowisko w sprawie konfliktu pomiędzy PZPN a UKFiT…
– Całkowicie popieram prezesa Jacka Dębskiego. W trakcie swojej kariery piłkarskiej napatrzyłem się na działaczy związkowych. Większości tych panów tak naprawdę futbol w ogóle nie interesował. Dlatego nie dziwię się, że pan Dębski chce im podziękować za współpracę.

– Znany jest pan ze swojej ambicji i nie znosi siedzenia na ławce. Czy to znaczy, że… zejdzie pan znowu ze spychacza, gdy trener Podedworny postawi w Polonii na jednego z pana konkurentów?
– Już powiedziałem, że taki już jest ten nasz bramkarski fach. Gdy stanie się tak jak pan mówi, nie będę się obrażał, lecz zabiorę do pracy.


rozmawiał WALDEMAR SKORUPKA


WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 32/1998)


Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej