Przejdź do treści
#RetroPN: 90 minut z Witoldem Bendkowskim

Polska Ekstraklasa

#RetroPN: 90 minut z Witoldem Bendkowskim

Dzisiaj prezentujemy archiwalny wywiad z Witoldem Bendkowskim. Rozmowa została przeprowadzona w wydaniu 30 z roku 1998. ŁKS Łódź był tuż przed starciami z Manchesterem United…


– W wieku 37 lat czeka pana chyba najpoważniejsze wyzwanie w karierze. Powstrzymać Solskjaera, Giggsa…
– Tak, mecze przeciwko Manchesterowi United będą najważniejszymi w moim życiu. Mój syn gra na komputerze tymi piłkarzami, z którymi ja niedługo zmierzę się oko w oko, bo odpadnięcia po dwumeczu z mistrzem Azerbejdżanu nie biorę pod uwagę… 

– Czy tak doświadczony piłkarz jak pan potrafi jeszcze odczuwać dreszczyk emocji przed ważniejszymi meczami?
– Oczywiście, jestem normalnym człowiekim. Byłoby wielką nieskromnością mówienie, że nie boję się Manchesteru.

– A młodsi koledzy, jak to przeżywają?
– Młodość ma to do siebie, że niczego się nie boi. Ale jak już wyjdą na murawę Old Trafford, to chyba trochę im się nogi ugną. Krążą nawet dowcipy po Łodzi, że trzeba będzie ze sobą zabrać zapas pampersów. Aż tak źle nie będzie!

– Spójrzmy trochę wstecz. Przez długie lata żelazny kwartet obrońców ŁKS-u tworzyli: Sławomir Różycki, Marek Chojnacki oraz Witoldowie – Wenclewski i Bendkowski. Pan, wcale nie najmłodszy z wymienionych, jako jedyny gra do dzisiaj… Bardziej sportowo się pan prowadził?
– Nie wiem, co tamci koledzy robili. Uprawiając sport trzeba prowadzić się właściwie, bo to jest klucz do sukcesów. Przynajmniej ja zawsze tak do tego podchodziłem.

– Nie odnosił pan też zbyt wielu kontuzji…
– Ale za to dosyć ciężkie. W roku 1985 naderwałem mięsień dwugłowy i pauzowałem pół roku, a w Korei nabawiłem się zerwania więzadeł krzyżowych, miałem dwie operacje i też długi rozbrat z piłką. Łącznie przez kontuzje straciłem około dwóch lat. Kiedy w 1992 roku wróciłem z Korei, jeden z dziennikarzy zapytał mnie, jak długo zamierzam jeszcze grać. Odpowiedziałem, że dwa lata, właśnie te stracone… Wszystko, co powyżej, jest już ponadplanowe…

– Proszę powiedzieć, która formacja obronna ŁKS-u jest lepsza, tamta czy dzisiejsza?
– Chyba obecna. Dziś jestem wśród ludzi, którym bardzo zależy na tym, żeby grać jak najlepiej w piłkę, a przy okazji zarobić pieniądze, zdobyć sławę.

– Czyżby tamtym piłkarzom nie chciało się grać? Zawsze byliście w górze tabeli, ale mistrzostwa nie zdobyliście…
– Myślę, że główną przyczyną braku spektakularnych sukcesów ŁKS-u w latach osiemdziesiątych była zbyt duża rotacja w składzie. Dziś jest inaczej. Proszę zauważyć, że w podstawowej jedenastce gra obecnie siedmiu zawodników z poprzedniego startu ŁKS-u w europejskich pucharach, przeciwko FC Porto przed czterema laty. To jest prawdziwy klucz do wyjaśnienia sukcesów zespołu!

– Może liga jest dzisiaj słabsza?
– E, tam. Jak skończę karierę, to pewnie po pięciu latach obserwując jakiś mecz ligowy, powiem: Ach, za moich czasów to się grało. Na to pytanie nie ma odpowiedzi.

– Do ŁKS-u trafił pan 17 lat temu. Nie licząc trzyletniej przerwy na pobyt w Korei, cały czas grał pan w tym klubie. Sentyment, czy raczej brak transferowych propozycji?
– Do Łodzi jestem przywiązany, także z powodów osobistych. Często jako dziecko przyjeżdzałem tu z rodzinnej Rawy Mazowieckiej. Jak już trafiłem do ŁKS-u, przywiązałem się jeszcze mocniej. Propozycje były, ale dowiadywałem się o nich za późno. Poza tym działacze wpajali nam, że najważniejsze jest przywiązanie do barw klubowych. Później zmieniły się czasy, wszyscy o tym zapomnieli, a we mnie jakoś to zostało. Może gra tutaj nie przysporzyła mi jakiegoś wielkiego majątku, ale za to zapiszę się w historii klubu.

– Przed dwoma laty był taki moment, że nie miał pan miejsca w składzie, rywalizował o pozycję stopera z Tomaszem Kosem…
– To nie tak. Grałem na pozycji obrońcy kryjącego, a Kos był ostatnim. Potem wypadłem ze składu. Chciałem już skończyć karierę, ale trenerzy powiedzieli mi, żebym się wstrzymał i wystawili mnie na pozycji ostatniego stopera. 

– Jak się pan prezentuje na sprawdzianach wydolnościowych na tle młodszych kolegów?
– Specjalnie nie odstaję. Jasne, że mam trochę słabsze uderzenie piłki, ciut wolniej biegam, ale utrzymuję się w całkiem niezłej dyspozycji.

– Można pana nazwać polskim Matthaeusem?
– Nie, bo ubliżylibyśmy temu zawodnikowi. Z podziwem patrzę na jego grę. Podczas meczu z Chorwacją, gdy Niemcy przegrywali, widziałem straszną wściekłość w jego oczach. Gdyby mógł, to sam wygrałby ten mecz.

– Jedno pytanie o Koreę. Tam w pięćdziesięciu meczach zdobył pan więcej bramek, niż w lidze polskiej w 360…
– To właśnie w Korei po raz pierwszy zetknąłem się z systemem 1+3+5+2. Grałem jako prawy wahadłowy pomocnik, do czego długo nie mogłem się przyzwyczaić. Poza tym – koledzy obdarzali mnie zaufaniem i strzelałem karne… Koreę wspominam bardzo miło. Wspaniali ludzie! Kiedy odniosłem ciężką kontuzję, robili wszystko, żebym się nie załamał. Do dziś kontaktuję się z przyjaciółmi stamtąd.

– Co pan czuł wywalczywszy tytuł mistrza Polski w tym roku, po tylu latach gry w Łódzkim Klubie Sportowym? Czym ten triumf jest dla pana? Ukoronowaniem kariery?
– Ukoronowaniem byłby, gdybym ją w tej chwili skończył… Po zdobyciu mistrzowstwa wielu ludzi przypomniało sobie, że jeszcze gram w piłkę. Dostałem mnóstwo kartek z gratulacjami od znajomych, z którymi bardzo dawno się nie widziałem… Wie pan, to dziwne: tak pragnąłem tego mistrzostwa, a kiedy przyszło, to nie umiałem się cieszyć, nie wiedziałem, jak to się robi. Przyjąłem to na chłodno.

– Nie korciło pana, by zakończyć karierę właśnie teraz, w glorii mistrza Polski, zwycięzcy? Nadchodzą mecze pucharowe, przydarzy się, odpukać, jakiś kiks i nie pozostanie pan w pamięci kibiców jako mistrz Polski, lecz jako ten, który zawalił ważną bramkę…
– Korciło, oj korciło. Ale pomyślałem sobie, że jeszcze jest dużo do zrobienia. Dlaczego mam się zapisać w historii klubu jako ten, który iks razy zagrał w pucharach, skoro mogę zagrać iks plus jeden raz? Przywiązuję wagę do takich szczegółów.

– Pomaga pan trenerom ŁKS w prowadzeniu zespołu, przymierza się pan do roli szkoleniowca?
– Nie, trenerzy traktują mnie jak każdego innego zawodnika. Czasami może przymkną oko, jeśli chodzi o bieganie… Raczej nie zostanę trenerem. Po pierwsze dlatego, że nie mam wykształcenia, skończyłem tylko szkołę zawodową… Teraz miałem propozycję zostania kierownikiem drużyny, ale nie zgodziłem się. Ci, którzy mi to zaproponowali, zapomnieli chyba, że jeszcze przez rok mam ważny kontrakt piłkarski.

– Najbardziej doświadczony zawodnik pełni zwykle funkcję kapitana zespołu. Tu również odstaje pan od normy…
– Wybory kapitana odbywały się właśnie wtedy, kiedy miałem słabszy okres i nie grałem w podstawowym składzie. A kapitan nie może przecież siedzieć na ławce. Wybrano więc Rafała Pawlaka i tak już zostało. Zresztą, w ŁKS-ie rządzi pan Ptak, kapitan jest tylko…łącznikiem.

Rozmawiał
Leszek ORŁOWSKI

TEKST UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 30/1998)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej