Przejdź do treści
#RetroPN: Stragan z ryzykiem

Polska Ekstraklasa

#RetroPN: Stragan z ryzykiem

Ile może kosztować reprezentant Polski, od ponad roku zmagający się z groźną kontuzją? Mistrzami cenowego fantazjowania zostali ostatnio działacze Widzewa. Udziałowcy łódzkiej spółki akcyjnej uradzili, że skoro transferem Marka Citko zainteresowana jest Wisła Kraków, to właścicieli „Tele-Foniki” transakcja ta musi kosztować trzy miliony dolarów! Informacja wydawała się do tego stopnia nieprawdopodobna, że wręcz umknęła w natłoku mundialowych newsów. Kiedy większość polskich kibiców koncentrowała uwagę na telewizyjnych transmisjach z Francji, Citko ponownie przekonał się, że wzbudza zainteresowanie łódzkich działaczy tylko wtedy, gdy ma zostać sprzedany. Życie po widzewsku…

(fot. Włodzimierz Sierakowski / 400mm.pl)


Idol w cieniu

MAREK CITKO w bardzo krótkim czasie zyskał w kraju ogromną popularność. Wystarczyło, że jesienią 1996 roku strzelił gola w meczu Anglia – Polska na Wembley, że podobnego wyczynu dokonał w spotkaniach Widzewa z Borussią Dortmund i Atletico Madryt w Lidze Mistrzów a już stał się idolem młodzieży. Na dodatek Citko nie okazywał manier gwiazdy, czym szybko zjednał sobie powszechną sympatię. Kiedy w styczniu 1997 roku okazało się, że angielski Blackburn Rovers za transfer Marka gotowy jest zaoferować wagon pełen funtów szterlingów, udziałowcy Widzewa Łódź zacierali dłonie. Citko znowu był na ustach polskich kibiców, którzy w napięciu oczekiwali na decyzję piłkarza. Ten jednak odrzucił mamonę, jaką mógłby zarobić w lidze angielskiej i… pozostał w Widzewie. Nie trzeba dodawać jak fatalnie decyzja ta wpłynęła na samopoczucie trzech inwestorów Widzewa. Panowie Pawelec, Grajewski i Koussan do dzisiaj nie mogą pogodzić się z brakiem posłuszeństwa idola. Ów „grzech” Marka został dobrze zapamiętany…

W futbolu fortuna kołem się toczy. Kilka miesięcy (dokładnie 17 maja 1997 roku) po sensacyjnym odrzuceniu oferty Blackburn, Marek Citko nabawił się kontuzji zerwania ścięgna Achillesa prawej nogi. Już wcześniej narzekał na podobne kłopoty zdrowotne, ale zaciskał zęby i grał. Aż wreszcie ścięgno nie wytrzymało. Uraz okazał się na tyle poważny, że dalszą karierę Citki postawił pod dużym znakiem zapytania. Nagle, z dnia na dzień, jeden z najlepszych polskich piłkarzy przestał interesować udziałowców Widzewa. Do tego stopnia, że nie zamierzali zaprzątać sobie myśli faktem, iż Markowi wygasła umowa z klubem.

Piłkarz wielokrotnie przypominał o tym prezesom, lecz ci za każdym razem sprawiali wrażenie, jakby nie rozumieli o co chodzi. Latem zeszłego roku zdeterminowany Citko postanowił sam zadbać o swoje zdrowie. Za własne pieniądze pojechał leczyć się do Finlandii. – Pieniądze za ten wyjazd zwrócił mi Andrzej Grajewski. To był jedyny gest, na jaki przez ponad rok zdobyli się wobec mnie działacze Widzewa – mówi Marek Citko. – Każdy z nich tylko z niecierpliwością czekał, kiedy powrócę do zdrowia, bo wtedy znowu będzie można próbować mnie sprzedać… Wisła kusi…

Z początkiem tego roku na fotel prezesa Widzewa powrócił Ludwik Sobolewski. Nowy-stary szef klubu za punkt honoru postawił sobie uporządkowanie wszelkich spraw związanych z kontraktami i ustaleniem prawa własności do poszczególnych zawodników Widzewa. Sobolewski w wywiadzie, jakiego zimą udzielił „PN” (nr 7 z dnia 17 lutego 1998) m.in. stwierdził: „już podpisaliśmy kontrakt z Citką”. – To oświadczenie mija się z prawdą – wyjaśnia Citko. – Do końca czerwca żaden z działaczy Widzewa nie proponował mi podpisania nowego kontraktu!

Tymczasem już na początku tegoż czerwca Marek otrzymał wstępną ofertę z Wisły Kraków! Choć wciąż przechodził rehabilitację ścięgna Achillesa. Na dodatek musiał poddać się drobnemu acz kłopotliwemu zabiegowi zerwania paznokcia z palca stopy. Oferta spod Wawelu nadeszła niemal równocześnie z propozycją, jaką z Wisły otrzymał trener Widzewa – Franciszek Smuda. A Citko nigdy nie ukrywał, że „Franz” jest jego ulubionym szkoleniowcem. Za nim Marek gotowy byłby pójść do każdego klubu. W porównaniu z widzewskimi realiami, perspektywa gry w Wiśle wydawała się bajkową idyllą.

Rozmowy w sprawie transferu Citki ze strony Wisły od początku prowadzili jej dwaj wiceprezesi – Stanisław Ziętek (współwłaściciel „Tele-Foniki”) i Zbigniew Koźmiński (ojciec naszego reprezentacyjnego obrońcy). – Sytuacja nie była łatwa, bo w Widzewie dość nieoczekiwanie doszło do zmian w zarządzie spółki akcyjnej – wspomina Stanisław Ziętek. – Nasi kontrahenci początkowo wyrazili zgodę jedynie na wypożyczenie Marka do Wisły. Taka propozycja nas nie satysfakcjonowała, gdyż w transfer Citki zamierzaliśmy zainwestować. Mam tu na myśli także zapewnienie piłkarzowi optymalnej opieki lekarskiej. Kiedy więc upieraliśmy się przy transferze definitywnym, usłyszeliśmy cenę, za jaką zimą sprowadziliśmy do Wisły dwunastu zawodników! – Dreptaliśmy w miejscu – dodaje Zbigniew Koźmiński. – Na dodatek można było odnieść wrażenie, że w Widzewie doszło do sporu kompetencyjnego między nowym prezesem zarządu spółki – Andrzejem Pawelcem, a właścicielem 51 procent akcji spółki – Andrzejem Grajewskim.

Łódzcy mediatorzy

Zanim Andrzej Grajewski zdecydował się pożegnać z łódzkim klubem, by objąć funkcję prezesa Lecha Poznań, zdążył uzgodnić z Andrzejem Pawelcem wspólną taktykę negocjacji w sprawie sprzedaży Citki do Wisły. Początkowo dwaj główni udziałowcy Widzewa chcieli nieco wysondować krakowskie (a właściwie myślenickie) możliwości finansowe. Największe rozterki przeżywał główny zainteresowany. Poprzedni prezes, Ludwik Sobolewski, obiecywał, że nie będzie czynił Markowi przeszkód w odejściu do innego klubu, a zarazem piłkarz ten od roku nie otrzymywał z Widzewa żadnych świadczeń finansowych…

– Na początku lipca dojechałem na obóz Wisły w Straszęcinie – mówi Citko. – Byłem wtedy zdesperowany do tego stopnia, że rozważałem możliwość doprowadzenia do transferowego arbitrażu UEFA. Ale żal szybko mi minął. Doszedłem do wniosku, że nie warto opuszczać Widzewa w atmosferze skandalu. Nie chciałem, żeby ktoś nazwał mnie uciekinierem. Wolałem cierpliwie czekać. Tym bardziej, że w lipcu mogłem trenować na zaledwie siedemdziesiąt procent możliwości. Miałem spore braki kondycyjne…

Tymczasem dwuosobowy sztab transferowy krakowskiego klubu opracowywał nową taktykę pertraktacji z łódzkimi udziałowcami. Wiceprezesi Ziętek i Koźmiński obawiali się, czy przypadkiem kart zawodników Widzewa nie zajmie… komornik. Ciekawe, że Marek Citko dopiero w połowie lipca złożył podanie o zgodę na przejście z Widzewa do Wisły.

Kilka dni później krakowscy negocjatorzy za transfer Citki zaproponowali Widzewowi podobno półtora miliona niemieckich marek w dwóch ratach. Pierwsza, w wysokości 15 procent globalnej sumy odstępnego, miałaby być zapłacona w dniu podpisania umowy między klubami. Natomiast pozostała część kwoty spłynęłaby na konto Widzewa w styczniu bądź lutym przyszłego roku. Pod jednym warunkiem – gdyby już jesienią okazało się, że Citko doszedł do dawnej dyspozycji fizycznej. Z propozycją tą 26 lipca br. zapoznał się Andrzej Grajewski. Ponieważ w tym czasie na urlopie przebywał prezes SSA, Andrzej Pawelec, krakowianie mieli wątpliwości, czy pełnomocnictwo Grajewskiego wystarczy. Tymczasem…

– Wstępnie zaakceptowaliśmy warunki Wisły – tłumaczy uczestniczący w rozmowach z krakowskimi działaczami wiceprezes Widzewa, Andrzej Wojciechowski. – Dokonaliśmy niewielkiej korekty i 31 lipca przesłaliśmy naszą propozycję do Krakowa. Teraz czekamy na ruch ze strony partnerów. O rozłożeniu oferowanej nam sumy na procenty mówił nie będę. Natomiast chciałbym wyraźnie podkreślić, że Andrzej Grajewski ma wszelkie pełnomocnictwa prezesa Pawelca do prowadzenia negocjacji w imieniu sportowej spółki Widzew.

Milion za odwagę?

Tak zwani dobrze poinformowani twierdzą, że o ile działacze Widzewa skłonni są przystać na proponowaną przez Wisłę globalną kwotę za transfer Citki, o tyle kością niezgody między zainteresowanymi stronami jest procentowa wysokość obu rat. Łodzianie podobno zdecydowanie bardziej woleliby początkowo otrzymać nie 15, lecz 33 procent od półtora miliona marek. Łatwo obliczyć, że widzewiaków zadowalałaby kwota 500 tysięcy marek płatna w dniu podpisania umowy z Wisłą. A pół miliona marek to prawie milion złotych odstępnego! Jeżeli założymy, że transakcja zostałaby sfinalizowana w połowie sierpnia, to szefowie „Białej Gwiazdy” mogliby liczyć na grę Marka minimum przez trzy miesiące tego roku. Aż do zakończenia rundy jesiennej. Problem polega na tym, że dzisiaj nikt nie wie czy i jeżeli tak, to do jakiego stopnia Citko będzie przydatny Wiśle przez owe trzy jesienne miesiące, za które działacze Widzewa winszują sobie pół miliona marek. Ale wieść gminna niesie, że rekonwalescent właśnie otrzymał kilka „awaryjnych” ofert z zagranicy. Powstaje pytanie czy po 23 sierpnia (posiedzenie Komitetu Wykonawczego FIFA na temat odcięcia lub nie polskiego futbolu od reszty świata) będzie mógł z jednej z nich skorzystać?

Czy w ogóle Marek Citko czuje się na siłach, by niebawem powrócić na boisko? – Podczas treningów wykonuję niemal wszystkie ćwiczenia, jakie trener Smuda aplikuje w pełni zdrowym zawodnikom Wisły – odpowiada Citko. – Odpoczywam tylko wtedy, gdy obciążenia fizyczne wyraźnie przewyższają moje dzisiejsze możliwości. Myślę, że od początku września powinienem już grać co najmniej przez 45 minut i to tak, żeby kibice nie byli rozczarowani.

Przed rozpoczęciem sezonu 1998-99 Widzew nie zgłosił Citki do rozgrywek, choć wtedy sprawa jego transferu do Wisły wciąż pozostawała otwarta. Utalentowany napastnik ten afront zniósł z pokorą. A przecież mógłby zaskarżyć Widzew do sądu o utratę zarobków czy odszkodowanie należne z tytułu ubezpieczenia. Dlatego łódzcy działacze, dziś negocjujący wysokość transferowych procentów i rat, mogliby się od Citki uczyć pokory i skromności…

Dariusz ŁUSZCZYNA

TEKST UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (32/1998)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej