Przejdź do treści
#RetroPN – Thriller w trzech aktach

Polska Ekstraklasa

#RetroPN – Thriller w trzech aktach

Włodzimierz Lubański był gwiazdą Górnika Zabrze i z siedmioma golami na koncie został najlepszym strzelcem europejskiego Pucharu Zdobywców Pucharów w sezonie 1969-70.




Czy to prawda, że trener Romy Helenio Herrera prowadził coś w rodzaju wojny psychologicznej, chcąc was zastraszyć przed meczami z jego drużyną?
Nie przypadkiem Herrerę nazywano wielkim futbolowym magiem – mówi Lubański. – Za sobą miał wtedy sukcesy trenerskie w Atletico Madryt, Barcelonie, a przede wszystkim w Interze, z którym w połowie lat 60. dwukrotnie zdobył Puchar Mistrzów, dodajmy, że od tamtej pory mediolańczycy już nigdy nie triumfowali w tych rozgrywkach. Wracając do Argentyńczyka, był on też mistrzem prowokacji. Nas także chciał wystraszyć i zdeprymować, dlatego nazywał nas piłkarzykami.


Ale 1 kwietnia w pierwszym meczu półfinałowym na rzymskim Stadio Olimpico to jednak wy pierwsi strzeliliście gola.
Objęliśmy prowadzenie w pierwszej połowie po strzale Jana Banasia. Zaraz po przerwie wyrównał jednak Elvio Salvori i mecz zakończył się remisem 1:1. Wprawdzie z naszej strony nie było jakiejś obrony Częstochowy, ale trzeba przyznać, że Roma była tego dnia lepszą drużyną i miała więcej sytuacji do strzelenia gola. 

Rozgrywany dwa tygodnie później na Stadionie Śląskim w Chorzowie mecz rewanżowy nie zaczął się dla was dobrze.
Już w dziewiątej minucie bramkę dla włoskiej drużyny zdobył Fabio Capello. Wprawdzie Hubert Kostka obronił rzut karny egzekwowany przez obecnego selekcjonera reprezentacji Anglii, ale przy dobitce tego samego zawodnika był już bezradny. Potem byliśmy lepsi, ale długo nie mogliśmy strzelić gola. Mimo że mijał czas i wynik się nie zmieniał, to w naszych szeregach nie było jednak żadnej paniki. 

Co pan czuł, gdy w 90 minucie został wyznaczony do egzekwowania rzutu karnego? 
Przede wszystkim byłem wtedy w bardzo dobrej formie, czułem się mocny. Na pewno był dreszczyk emocji, ale podszedłem do piłki bez żadnych kompleksów, miałem wsparcie kolegów z drużyny, którzy mówili: Włodek, spokojnie. Nie mogłem ich zawieść, tak samo jak 90 tysięcy kibiców zgromadzonych na stadionie i kilkunastu, a może nawet dwudziestu milionów widzów przed odbiornikami telewizyjnymi. Górnik Zabrze cieszył się wtedy nieprawdopodobną popularnością, nasze mecze pucharowe miały ogromną oglądalność w telewizji. Strzeliłem mocno pod poprzeczkę, wyrównaliśmy na 1:1 i wszystko zaczęło się od nowa. A przecież już wcześniej część publiczności opuściła trybuny Stadionu Śląskiego, nie wierząc, że odrobimy straty. 

Nie śnił się panu nigdy później ten rzut karny?
Nie, bo przecież trafiłem do bramki. Ten gol dał nam takiego pozytywnego kopa, poczuliśmy wiatr w plecy i już na początku dogrywki strzeliłem drugiego gola z akcji. Z prawej strony pola karnego niemal z zerowego konta technicznie mierzyłem i nadając piłce dużej rotacji pokonałem bramkarza Romy Alberto Ginulfiego.

Tyle że w 120 minucie Francesco Scaratti wyrównał na 2:2 i takim wynikiem mecz się zakończył. Spiker na stadionie podobno nawet ogłosił, że straciliście niepowtarzalną szansę gry w finale Pucharu Zdobywców Pucharów.
Byliśmy pewni, że odpadliśmy. Do szatni przyszedł jednak ówczesny wiceprezes Górnika Hubert Gralka i poinformował, że jednak potrzebny będzie dodatkowy mecz, ponieważ w myśl ówczesnych przepisów przy równym bilansie dwóch spotkań gole strzelone w dogrywce meczów wyjazdowych nie liczyły się podwójnie. 

Mimo propozycji Romy, aby baraż rozegrać gdzieś we Włoszech, UEFA na jego miejsce 22 kwietnia wyznaczyła francuski Strasburg.
Tam nastąpił dalszy ciąg superthrillera. W pierwszej połowie na stadionie Le Meinau w Strasburgu dwukrotnie gasło światło i za każdym razem mecz musiano przerywać. Pod koniec pierwszej części po solowej akcji przez połowę boiska strzeliłem gola zza linii pola karnego i objęliśmy prowadzenie 1:0. Niestety, po przerwie Capello wyrównał z karnego. Do końca meczu, jak i w dogrywce utrzymał się wynik 1:1 i w myśl ówczesnych przepisów potrzebny był rzut monetą. To nieprawdopodobne, ale po tylu minutach zażartej walki o wszystkim miał zdecydować ślepy los.

Gdzie pan był, gdy sędzia rzucał do góry monetę?
Emocje były tak duże, że chyba z Zygfrydem Szołtysikiem i paroma innymi zawodnikami poszliśmy do szatni. Po pewnym czasie wpadli tam uradowani koledzy i zakomunikowali, że za tydzień gramy w Wiedniu mecz finałowy z Manchester City.

Jak was witano po powrocie ze Strasburga?

Tak jak teraz wita się mistrzów świata i złotych medalistów olimpijskich. Podczas lotu do Pyrzowic zostałem zaproszony do kabiny pilotów. Na lotnisku czekały na nas tłumy kibiców z całego kraju, bo chłopcy z Zabrza, jak nas wtedy nazywano, byli ulubieńcami całej Polski. Ulice były puste, gdy graliśmy w pucharach, o meczach z Romą kręcono filmy dokumentalne, śpiewano piosenki. Pokazaliśmy, że możemy jak równi z równymi rywalizować z najlepszymi w Europie. Dobre wyniki Górnika i warszawskiej Legii w europejskich pucharach były wstępem do późniejszych sukcesów reprezentacji Polski. 

Do pełni szczęścia zabrakło wam zwycięstwa w finale PZP. Czy 29 kwietnia 1970 roku na Praterze można było w ogóle wygrać z Manchester City?
Oczywiście, bo przez cały kwiecień, mimo dużej liczby meczów, byliśmy świetnie przygotowani fizycznie, wybiegani. Niestety, po maratonie z Romą wkradło się pewne rozluźnienie, takie samozadowolenie, że i tak zrobiliśmy więcej, niż od nas oczekiwano. W czasie spotkania finałowego zabrakło też odpowiedniej atmosfery. Przyzwyczajeni byliśmy do gry przy stutysięcznej widowni, a w Wiedniu były prawie puste trybuny, bo przecież wtedy nasi kibice nie mogli podróżować po całym świecie, tak jak teraz za Adamem Małyszem czy Robertem Kubicą. Na dodatek padał deszcz, szybko straciliśmy pierwszą bramkę, a jeszcze przed przerwą drugą z rzutu karnego. Odpowiedzieliśmy tylko jednym trafieniem Stasia Oślizły. Manchester City nie był jakimś wielkim zespołem, lecz cwanym, i to wykorzystał w finale.

Dlaczego później Górnik nie powtórzył sukcesu z 1970 roku?
Jeszcze w następnej edycji dotarliśmy do ćwierćfinału Pucharu Zdobywców Pucharów. Każda drużyna może tylko przez kilka lat utrzymać formę na najwyższym poziomie międzynarodowym. Tamtemu Górnikowi udało się to przez przynajmniej cztery sezony, a przecież byliśmy zespołem składającym się tylko z polskich piłkarzy, i tylko miewaliśmy węgierskich trenerów. Teraz w decydującą fazę wkraczają rozgrywki Ligi Mistrzów i Ligi Europejskiej, gdzie nie ma w ogóle naszych drużyn, nawet nie możemy marzyć o grze w najlepszej ósemce, że o finale nawet nie wspomnę. 

Rozmawiał: ZBIGNIEW MROZIŃSKI

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej