Dzisiaj prezentujemy wywiad z Tomaszem Wałdochem z 1998 roku. To bardzo ciekawa lektura z perspektywy lat.
(fot. W. Figurski/400mm.pl)
– Ostatnie tygodnie piłkarskiego sezonu w Niemczech musiały być dla piłkarzy VfL Bochum niezwykle nerwowe… – Na pewno było trochę nerwów. Walka o utrzymanie w 1.Bundeslidze toczyła się bowiem do ostatniej kolejki. Na szczęście wszystko ułożyło się po naszej myśli i po ciężkim sezonie zdołaliśmy uniknąć degradacji.
– Czy, kiedy sytuacja Bochum była w lidze niepewna, nie żałował pan, że jesienią zdecydował się przedłużyć kontrakt z Bochum do 2001 roku? – Oczywiście miałem chwile zwątpienia, ale nawet nie myślałem o odejściu z klubu. Cały czas mocno wierzyłem, że nie spadniemy, bo przecież nie jesteśmy słabą drużyną, co udowodniliśmy rok temu, kiedy wywalczyliśmy start w Pucharze UEFA. Ogólnie jestem bardzo zadowolony z warunków jakie mi tu zapewniono i nad zmianą pracodawcy zacząłbym się zastanawiać dopiero po spadku do 2.Bundesligi.
– No właśnie – w poprzednim sezonie byliście rewelacją rozgrywek, a w tym graliście bardzo nierówno. Czym to było spowodowane? – Rzeczywiście obok bardzo dobrych spotkań zdarzały nam się porażki z drużynami, z którymi przegrać nie powinniśmy. Myślę, że po części nasza słabsza postawa w lidze wynikała z faktu, że rok temu jako beniaminek nie budziliśmy takiej mobilizacji naszych przeciwników jak obecnie. Dużo lepiej szło nam w rozgrywkach o Puchar UEFA. Mogliśmy w nich wywalczyć więcej, ale w potyczce z Ajaxem zabrakło nam trochę doświadczenia i międzynarodowego ogrania.
– Czy przed nowym sezonem przewidywane są w Bochum jakieś zmiany? – Z pewnością dojdzie kilku nowych zawodników. Dużo mówi się też o zmianie barw klubowych przez Uwe Gospodarka i Siergieja Jurana, choć te transfery nie są jeszcze przesądzone, a Dariusz Wosz przechodzi do Herthy Berlin. Na pewno jednak nie zmieni się trener VfL Bochum, ponieważ Klaus Toppmoeller ma jeszcze roczny kontrakt z klubem.
– W klubie najczęściej występuje pan jako obrońca kryjący, natomiast w reprezentacji Polski od dłuższego czasu selekcjonerzy wystawiają pana na pozycji defensywnego pomocnika, ale często nie są to dobre występy. Jaka pozycja odpowiada panu najbardziej? – Będę grał na takiej pozycji na jakiej ustawi mnie trener, bo na tym polega jego praca. Gdybym to jednak ja miał decydować gdzie będę grać to wybrałbym pozycję obrońcy kryjącego. Według mnie najbardziej logicznym rozwiązaniem jest bym zarówno w klubie jak i w reprezentacji występował na tej samej pozycji. Ale rozumiem, że w polskiej lidze i w klubach zagranicznych mamy wielu dobrych obrońców kryjących i w reprezentacji nie ma na tej pozycji dla mnie miejsca. Dlatego selekcjoner wystawia mnie jako defensywnego pomocnika, choć rzeczywiście nie zawsze jestem zadowolony ze swej gry na tej pozycji.
– Jest pan zawodnikiem z długim stażem w reprezentacji. Gdyby miał pan porównać poprzednich selekcjonerów z obecnym… – Nie chciałbym tego robić, bo wszelkie takie porównania nie mają dla mnie sensu. Za trenerem przemawiają osiągane przez niego wyniki i tylko na ich podstawie można go oceniać. Oczywiście od każdego selekcjonera nauczyłem się czegoś pożytecznego, ale nie mogę też o którymś powiedzieć, że był idealny. Janusz Wójcik także ma wady jak każdy człowiek, ale nie chciałbym zdradzać jakie.
– Z trenerem Wójcikiem zna się pan już dobre kilka lat. Czy od czasów sukcesu reprezentacji olimpijskiej na Igrzyskach w Barcelonie Janusz Wójcik się zmienił? – Na pewno. Przede wszystkim zmieniło się jego podejście do nas. Dziś traktuje nas dużo poważniej. Wtedy byliśmy w niego wpatrzeni jak w święty obraz i wszystkie polecenia wykonywaliśmy bez słowa sprzeciwu. Teraz trener Wójcik jest bardziej otwarty na wszelkie sugestie i rady co do prowadzenia reprezentacji.
– A czy pan, z racji największej liczby występów w koszulce z orłem na piersi, ma więcej do powiedzenia niż inni zawodnicy? – Nigdy nie należałem do grona wodzirejów czy przywódców grupy, ponieważ nie mam ku temu predyspozycji. Oczywiście mam w niektórych sprawach swoje zdanie, które zawsze będzie wysłuchane przez trenera, ale nie można powiedzieć, by było ono ważniejsze niż innych.
– Po meczu z Izraelem powiedział pan, że dzięki niemu trener Wójcik mógł sprawdzić przydatność dla reprezentacji niektórych zawodników. Czy to ma jeszcze jakiś sens? Przecież każdy nowy selekcjoner sprawdza niemal tych samych zawodników, o których od dawna wiadomo jak grają! – A co miał zrobić trener? Wziąć do kadry nowych piłkarzy z polskiej ligi? Przecież w lutym odbyło się tournée po Ameryce Południowej reprezentacji złożonej z krajowych zawodników i efekty tego wszyscy widzieliśmy. Janusz Wójcik na pewno ma swoją koncepcję pracy z kadrą tylko trzeba mu dać trochę czasu na osiągnięcie wyników.
– Czy po ostatnich meczach reprezentacji wierzycie jeszcze, że jesteście w stanie wywalczyć awans do Euro 2000? – Nie należy tragizować z powodu naszych ostatnich wyników. Porażka z Chorwacją nie przynosi nam wstydu, bo to bardzo dobra drużyna, wymieniana w gronie faworytów zbliżających się mistrzostw świata. Jeśłi chodzi o sprawę awansu to poczekajmy do pierwszych meczów eliminacyjnych i dopiero wtedy oceniajmy nasze szanse. Ze swej strony pragnę tylko zapewnić, że na pewno damy w tych spotkaniach z siebie wszystko. Gram już w reprezentacji dobre kilka lat i nadeszła pora by wreszcie osiągnąć z nią jakiś znaczący sukces.
WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (nr 22/1998)
Bayern zdecydował ws. Harry’ego Kane’a. Rozmowy już trwają
Włodarze Bayernu Monachium są niezwykle zadowoleni ze współpracy z Harry’m Kane’em. Jego aktualny kontrakt wygasa za półtora roku, ale Bawarczycy już teraz chcą zapewnić sobie usługi Anglika na kolejne lata.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.