Lech Poznań nie odpuszcza w walce o wicemistrzostwo Polski. Zawodnicy „Kolejorza” pokonali Lechię Gdańsk 3:2, biorąc tym samym rewanż za półfinał Pucharu Polski.
Robert Gumny strzelcem jednej z bramek w niedzielnym meczu (foto: 400mm.pl)
Naładowany Lech Poznań od pierwszej minuty włączył tryb turbo i rzucił się na Lechię. W piątej minuty gospodarze cieszyli się z pierwszego trafienia w tym spotkaniu, Dani Ramirez technicznym strzałem posłał piłkę do siatki z rzutu wolnego. Trafienie hiszpańskiego zawodnika bezsprzecznie aspiruje do miana najładniejszego gola tej kolejki. Kolejorz świetnie zaczął i wiódł prym, Lechia nie potrafiła wyjść z własnej połowy i wypracować dogodną sytuację. W 17. minucie Łukasz Zwoliński trafił do siatki, jednak VAR anulował trafienie napastnika Lechii.
W 22. minucie kibice zebrani na stadionie mieli okazję świętować po raz drugi trafienie swoich zawodników. Jakub Moder skutecznie wstrzelił piłkę tuż przed bramkę Kuciaka, Robert Gumny znalazł się w odpowiednim miejscu i pokonał słowackiego zawodnika. W 42. minucie Omran Haydary zdołał trafić do bramki Lecha dając tym samym honorowego gola drużynie Lechii. Tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego w pierwszej części meczu Kamil Jóźwiak popisał się celnym strzałem z linii pola karnego, którego Kuciak nie miał szans wybronić. Lech schodził do szatni z dwubramkowym, słusznym prowadzeniem.
Wydawało się, że dobrze dysponowany Lech wyjdzie pełen energii i werwy na drugą część spotkania i kolejne gole dla gospodarzy będą kwestią czasu. Prym przejęła Lechia i już w 47. minucie zmniejszyła przewagę Lecha, katastrofalnie w tej sytuacji pokazała się defensywa Lecha, która została z łatwością ograna przez rywali. Jeszcze większy błąd popełnił Miłosz Mleczko, który nie potrafił skutecznie wyłapać strzału i wybił futbolówkę tuż przed nogi niepilnowanego Jose Gomeza. Portugalczyk miał przed sobą pustą bramkę i z łatwością zaaplikował piłkę do siatki.
W drugiej odsłonie Lech nie był już tak aktywny w ofensywie tak, jak w pierwszej części tego meczu. Zawodnicy Dariusza Żurawia nie oddali ani jednego, celnego strzału. Lechia odnotowała cztery celne próby, jednak nie udało się jej ostatecznie doprowadzić do remisu. Pod koniec regulaminowego czasu gry Conrado został ukarany czerwoną kartką za brutalny faul na Kostewyczu. Lech dowiózł prowadzenie do ostatniego gwizdka sędziego i dopisuje kolejny komplet punktów.
Dzięki trzem punktom poznaniacy są na drugiej pozycji w tabeli, mają taką samą ilość punktów co Piast Gliwice, jednak dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu wyprzedzają drużynę Waldemara Fornalika.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.