Postawa podopiecznych Radosława Mroczkowskiego na początku nowego sezonu musi budzić szacunek. W niedzielę czwarte z rzędu zwycięstwo zanotował Widzew Łódź, który tym razem w Lubinie pokonał Zagłębie 1:0.
Do niedzielnego spotkania piłkarze Widzewa Łódź przystępowali w doskonałych nastrojach. Podopieczni Radosława Mroczkowskiego nieoczekiwanie po trzech kolejkach mieli na swoim koncie komplet punktów po zwycięstwach nad Śląskiem Wrocław, Ruchem Chorzów i GKS-em Bełchatów.
Od początku wyjazdowego meczu z Zagłębiem Lubin przyjezdni grali odważnie. Zresztą piłkarze Widzewa zapowiadali, że nie zamierzają się bronić na stadionie Miedziowych. Na efekt ataków zespołu Mroczkowskiego musieliśmy zaczekać do 21. minuty. Aleksandr Lebiediew w ostatniej chwili podał do Alexa Bruno. Ten znalazł się w sytuacji sam na sam z Michałem Gliwą i sprytnym lobem pokonał golkipera gospodarzy. Do szatni obydwie drużyny schodziły przy jednobramkowym prowadzeniu Widzewa.
Na drugą połowę piłkarze gości nieoczekiwanie wyszli bardziej usposobieni ofensywnie od Zagłębia. To widzewiacy od początku tej części gry zdecydowanie więcej atakowali, natomiast Miedziowi nie mieli koncepcji na grę w ataku.
Mimo nieporadności w ofensywie gospodarzom nie brakowało okazji do wyrównania. W 67. minucie Jeż z rzutu rożnego dograł na głowę Costy, ten oddał strzał na bramkę rywala, ale wspaniałą interwencją popisał się Mielcarz. Cztery minuty później znów w roli głównej wystąpił bramkarz Widzewa, który tym razem uratował swój zespół przed stratą bramki po strzale Szymona Pawłowskiego.
W 74. minucie Thomas Phibel mógł ukarać gospodarzy za ich nieskuteczność, ale w sytuacji jeden na jednego z Gliwą fatalnie spudłował. Widzewiak miał czego żałować, ponieważ był nieatakowany i umieszczenie piłki w siatce wydawało się formalnością.
Lubinianie do końca walczyli o bramkę wyrównującą, w końcówce bliscy podwyższenia prowadzenia byli łodzianie, ale wynik nie uległ już zmianie. W Lubinie Widzew pokonał Zagłębie 1:0 i po czterech kolejkach T-Mobile Ekstraklasy podopieczni Mroczkowskiego mogą cieszyć się z kompletu punktów.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.