To już przesądzone, od następnego sezonu – czyli edycji 2013/14 – będzie obowiązywała zupełnie inna formuła w piłkarskiej ekstraklasie. Zamiast 30 dotychczasowych meczów w sezonie, każdy uczestnik najwyższej ligi rozegra 44.
Polskich piłkarzy czeka prawdziwa rewolucja. W końcu będą grać tyle, ile ich koledzy z lig zachodnich
Prezesi klubów zrzeszonych w spółce akcyjnej doszli już do porozumienia w tej kwestii, upadł natomiast pomysł rozszerzenia stawki do 18 klubów. Zatwierdzone reformy wydają się korzystne zarówno dla właścicieli klubów, jak i kibiców, ale piłkarzom też powinny wyjść na zdrowie.
Po zakończeniu ostatniego sezonu większość zespołów T-Mobile Ekstraklasy ma zaplanowane zajęcia – i to niekoniecznie w formie odwetu za słaby wynik – jak to ma miejsce w niesławnym „Klubie Kokosa” utworzonym w Polonii Warszawa.
Trenerzy, na czele z mistrzem Orestem Lenczykiem, poradziliby sobie zapewne z wczesnymi – wymuszonymi finałami Euro 2012 urlopami – zarządzając po prostu wcześniejsze przygotowania do rundy jesiennej, ale właścicielom nie podoba się, że muszą płacić zawodnikom przez 12 miesięcy, chociaż ci świadczą pracę najwyżej przez zaledwie 8.
Dlatego w Ekstraklasie SA łatwo osiągnięto porozumienie, i od następnego sezonu (nie mylić z najbliższym, który wystartuje 18 sierpnia) po 30 meczach regularnych rozgrywek ekstraklasa zostanie podzielona na grupy mistrzowską oraz spadkową. To będzie skutkowało 14 kolejnymi spotkaniami, każdy będzie mógł więc dodatkowo zarobić, organizując aż siedem meczów na własnym obiekcie więcej niż do tej pory. A sezon wydłuży się niemal o 2 miesiące.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.