Nie było niespodzianki na Etihad Stadium. Manchester City pokonał przed własną publicznością osieroconą Swansea City (2:1) i przynajmniej na kilka godzin powrócił na fotel lidera Premier League.
Manchester City odniósł skromne, ale bardzo ważne zwycięstwo (foto: Ł.Skwiot)
Łabędzie spisywały się od wielu tygodni znacznie poniżej oczekiwań i nic dziwnego, że włodarze klubu stracili w końcu cierpliwość do Garry’ego Monka. Nowy menedżer Swansea nie został jeszcze wyłoniony i dlatego nikt nie dawał gościom zbyt dużych szans na ugranie w Manchesterze choćby punktu.
Wbrew negatywnym prognozom, piłkarze Swansea walczyli bardzo dzielnie i godnie stawiali czoła przeciwnikowi, który celuje w tytuł mistrzowski. Wynik spotkania otworzył w 26. minucie Wilfried Bony… były napastnik Łabędzi, który trafił na Etihad właśnie z walijskiego klubu.
Tuż przed końcem do wyrównania doprowadził Bafetimbi Gomis i wydawało się, że Manchester może stracić kolejne punkty. Miejscowi nie załamali jedną rąk i już w doliczonym czasie gry, tuż przed końcowym gwizdkiem arbitra zdobyli gola na wagę zwycięstwa. Jego strzelcem został Kelechi Iheanacho.
______
Co działo się na innych angielskich boiskach? Jeśli ktoś spodziewał się gradu bramek, ten niestety się zawiódł. Piłkarze ewidentnie nie grzeszyli skutecznością i dlatego obejrzeliśmy zaledwie kilka trafień. Crystal Palace pokonało Southampton (1:0), Watford ograł w delegacji Sunderland (1:0), a w starciu West Hamu ze Stoke City zanotowaliśmy bezbramkowy remis.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.