Sobotni mecz z Górnikiem Zabrze może być decydujący dla Roberta Kasperczyka. Jego Podbeskidzie Bielsko-Biała nie wygrało jeszcze w obecnym sezonie ani jednego meczu i jeśli ta kiepska passa się przedłuży, to już niedługo możemy być świadkami roszad personalnych w ekipie Górali.
Sam Kasperczyk zachowuje spokój i przekonuje, że w klubie nikt nie wywiera na nim presji. Trener Podbeskidzia dodał także, że nie otrzymał przed spotkaniem z Górnikiem żadnego ultimatum. – Na szczęście nie ma u nas atmosfery psychozy, ani kar. Takie groźby mogłyby negatywnie wpłynąć na nas przed sobotnim meczem – powiedział.
– Po rozmowie z władzami klubu wiem, że mam ich poparcie. Od prezesa Marka Glogazy otrzymałem konkretne zadanie do wykonania, a nie ultimatum. Nie interesuje mnie to, jacy trenerzy pojawiają się na naszych meczach – kontynuował Kasperczyk.
– Gdybym ciągle myślał, że ktoś czyha na moją posadę to zwariowałbym. Takie śmieci w mózgu przeszkadzają w funkcjonowaniu, dlatego trzeba je stamtąd wyrzucić – zakończył.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.