Szlagier 8. kolejki ligi włoskiej dla Romy. Stołeczni pokonali w sobotnie popołudnie Napoli (3:1) i dzięki zwycięstwu awansowali na pozycję wicelidera tabeli. Na boisku zobaczyliśmy dwóch reprezentantów Polski.
Wojciech Szczęsny nie zdołał zachować w Neapolu czystego konta (foto: Ł.Skwiot)
To miało być „polskie spotkanie” w Serie A i tak by zapewne było, gdyby nie kontuzja jakiej podczas zgrupowania reprezentacji Polski nabawił się Arkadiusz Milik. Młody napastnik – gdyby tylko był zdrowy – byłby pewniakiem do gry w pierwszym składzie, podobnie jak Wojciech Szczęsny po drugiej stronie barykady. Ostatecznie, bramkarz Romy faktycznie znalazł się w podstawowej jedenastce, natomiast w zespole z Neapolu na ławce rezerwowych usiadł Piotr Zieliński.
22-letni pomocnik w ostatnim tygodniu rozegrał dwa wyczerpujące spotkania w narodowych barwach i nie mogło dziwić, że w tak prestiżowym meczu musiał pogodzić się z rolą zmiennika.
Zawody od początku były toczone w dobrym tempie, a goście absolutnie nie odstawali od faworyzowanych, ale jednak osłabionych gospodarzy. Na otwarcie wyniku musieliśmy czekać dość długo, bo aż do 43. minuty. To właśnie wtedy Mohamed Salah wykorzystał fatalny błąd jednego z obrońców Napoli, dograł piłkę w pole karne, a tam dopadł do niej Edin Dzeko, który bez większych problemów pokonał bramkarza.
Worek z bramkami rozwiązał się na dobre po przerwie. Ku rozpaczy miejscowych kibiców, drugiego gola w tym meczu zdobyli goście, a konkretnie Dzeko. Bośniacki napastnik wykorzystał precyzyjne dośrodkowanie z prawej strony boiska i głową skierował piłkę do siatki. Rzymianie prowadzili już różnicą dwóch bramek i wydawało się, że Napoli po takich ciosach się nie podniesie.
Gospodarze nie załamali się jego po utracie kolejnego gola i bardzo szybko udało im się złapać kontakt z rywalem. Tym razem na listę strzelców wpisał się Kalidou Koulibaly, który pokonał Wojciecha Szczęsnego uderzeniem głową. Niestety, polski bramkarz nie popisał się w tej sytuacji, ponieważ zdecydował się na wyjście z bramki, ale źle obliczył tor lotu piłki i nie zdążył do rywala. Efekt? Gol dla drużyny z Neapolu.
Piotr Zieliński wszedł na boisko w 81. minucie, kiedy to zmienił Marka Hamsika. Polak nie zdołał jednak pomóc swojej drużynie, która kilkadziesiąt sekund później straciła trzeciego gola. Tym razem zdobył go jeden z bohaterów Romy Mohamed Salah, który uniknął pozycji spalonej, pobiegł z piłką na bramkę i dopełnił formalności.