Bohaterem
ostatnich dni w ekipie stołecznej Legii jest Kuba Kosecki, który
wygrał warszawianom w pojedynkę ligowy mecz z Widzewem. Autor
najpiękniejszej akcji w rundzie jesiennej gra jednak przy
Łazienkowskiej z kontraktem z zespołu Młodej Ekstraklasy, co mogą
wykorzystać kluby zagraniczne, które już zgłosiły się do ojca
piłkarza.
– Przy
Łazienkowskiej stawia się na młodzież, drużyna jest przez to
perspektywiczna, ale nie brakuje też profesorów, takich jak Miro
Radović i Danijel Ljuboja, od których można się jeszcze dużo
nauczyć. Dlatego stanowi bardzo dobre miejsce do pracy dla takich
piłkarzy jak mój Kuba – mówi „PN” Wybitny Reprezentant
Polski, poseł na Sejm RP i wiceprezes PZPN, Roman Kosecki.
– Tyle
że Legia powinna traktować Kubę z odpowiednim szacunkiem. Skoro
na ławce siedzą zawodnicy, którzy co miesiąc pobierają po
kilkadziesiąt tysięcy euro, to nie widzę powodu, żeby Kosecki,
który daje drużynie znacznie więcej, nie został odpowiednio
doceniony. Nie jestem zwolennikiem rozpieszczania młodych ludzi
gigantycznymi gażami, ale mój syn udowodnił już, że zasługuje
na godne potraktowanie. Doskonale wiem, ile mu dała Legia i
niezmiennie deklaruje, że tu chciałby zostać i powalczyć nie
tylko o mistrzostwo, ale też o Ligę Mistrzów, ale w przypadku
fiaska negocjacji w sprawie kontraktu wcale nie zostałby na lodzie.
W tym sensie wcale nie jest skazany na Legię, już dziś 0 a to jeszcze niepublikowany news – mam dla
Kuby dwie oferty – jedną z Hiszpanii, drugą z Turcji. Nie będę
potwierdzał lub zaprzeczał, że chodzi o Galatasaray i Atletico,
powiem tylko, że w grę wchodzą naprawdę klasowe kluby.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.