Drużyny z problemami, drużyny niezadowolone, drużyny żądne punktów. Tak można opisać Wisłę Płock i Legię Warszawa. Co wyniknie z ich starcia?
Legioniści muszą gonić czołówkę. (fot. Piotr Kucza)
Nie tak miał wyglądać początek sezonu 2020/21 w wykonaniu gości. Podopieczni Aleksandara Vukovicia zamierzali wkroczyć w nowe rozgrywki pewnym krokiem, a uczynili to zgoła inaczej. Zamiast powalczyć o sprawienie niespodzianki w postaci awansu do fazy grupowej Ligi Mistrzów, odpadli już w drugiej rundzie eliminacji. Zamiast sześciu punktów po dwóch meczach ligowych na ich koncie widnieją zaledwie trzy.
Na ich szczęście, rywale radzą sobie jeszcze gorzej. W tym sezonie Nafciarze nie przegrali jeszcze spotkania na poziomie PKO BP Ekstraklasy, ale żadnego też nie wygrali. I o ile remis z Lechem Poznań mógł przynieść satysfakcję, o tyle kompromis w starciu ze Stalą Mielec wiązał się z dużym zawodem.
Gospodarze nie są faworytem, lecz nie zamierzają składać broni. – Legia Warszawa w ostatnim sezonie zasłużenie zdobyła mistrzostwo Polski, więc jest najlepszą ekipą w kraju. Co przyniesie kolejny sezon, to się okaże – powiedział na konferencji prasowej Radosław Sobolewski.
Potencjał kadrowy niewątpliwie jest po stronie Legii. Co przemawia na korzyść Wisły? Przeszłość. Niemalże dokładnie rok temu płocczanie pokonali drużynę ze stolicy na własnym stadionie. Jedynego gola tamtego meczu zdobył Grzegorz Kuświk.
Powtórzenie owego wyniku będzie trudne, ale nie jest niemożliwe. Oba zespoły mają swoje problemy i rezultat może zależeć od tego, kto lepiej je zwalczy. Odpowiedź poznamy późnym wieczorem. Początek spotkania zaplanowano na godzinę 20:30.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.