Rozładowane magazynki, czyli kryzys Cavaniego i nie tylko jego
W 2013 roku rywalizacja o koronę króla strzelców Serie A zamieniła się w wyścig ślimaków. Snajperom wyraźnie brakuje amunicji.
TOMASZ LIPIŃSKI
Na koniec poprzedniego roku sytuacja w klasyfikacji wyglądała następująco: lider Stephan El Shaarawy – 15 goli, drugi Edinson Cavani – 14, dalej Miroslav Klose, Erik Lamela i Antonio Di Natale – po 10.
Sierota po Lavezzim Od stycznia do połowy marca młody napastnik Milanu poprawił dorobek o zaledwie jedno trafienie. Urugwajczyk z Napoli wprawdzie wysunął się na czoło, ale jego abstynencja strzelecka trwała od 27 stycznia i dziewięciu spotkań (siedmiu w Serie A i dwóch w Lidze Europy) aż do połowy marca. Kapitan Udinese również w tym roku miewał jak na niego długie odstępy między kolejnymi golami. Lamela zyskał trzy gole więcej, peleton innych napastników już dawno wchłonął Klose, o którego bramkach słuch w tym roku zaginął. Poza tym, że wszyscy wyraźnie zwolnili tempo, to tych napastników łączy niewiele. Za każdy przypadkiem stoi inny powód.
Najtęższe głowy próbują dociec przyczyn kryzysu Cavaniego, który w 28 kolejce w Weronie nie potrafił wykorzystać nawet rzutu karnego. W innych meczach jeśli dochodził do dogodnych okazji, to je marnował w sposób do niego zupełnie niepodobny. Pudłował jak nie napastnik wyceniony przez Napoli na 63 miliony euro. Nie można całej sytuacji usprawiedliwić stwierdzeniem, że po prostu bywają takie okresy, w których starasz się jak zawsze, ale nic ci nie wychodzi i nic na to nie poradzisz. Musisz przeczekać. Byłoby to zbyt proste i powierzchowne. Dlatego najpierw warto zwrócić uwagę na otoczenie Cavaniego. Przede wszystkim w jego pobliżu brakuje Ezequiela Lavezziego. Już statystyki z poprzednich sezonów dobitnie pokazywały, że z argentyńskim skrzydłowym u boku rosła jego skuteczność. Lavezzi swoimi rajdami, szarżami, szalonymi dryblingami i dośrodkowaniami robił wiatr na boisku, który rozwijał żagle Cavaniemu.
(…)
Cały artykuł w najnowszym wydaniu tygodnika Piłka Nożna