Do sporej niespodzianki doszło w pierwszym spotkaniu 11. kolejki ligi niemieckiej. Bayern Monachium zremisował z Eintrachtem Frankfurt (0:0) i po raz pierwszym w tym sezonie nie wygrał swojego meczu w Bundeslidze.
Praktycznie wszystkie zapowiedzi tego meczu miały wspólny mianownik. Wielkim faworytem do zdobycia trzech punktów był Bayern, który wygrał dziesięć wcześniejszych spotkań w Bundeslidze i niewiele wskazywało na to, by mógł potknąć się właśnie we Frankfurcie.
Boiskowe realia bardzo szybko potwierdziły przedmeczowe prognozy, ponieważ podopieczni Pepa Guardioli od pierwszych minut narzucili rywalowi swoje warunki gry. Douglas Costa i Arjen Robben co rusz zapędzali się pod pole karne Eintrachtu, natomiast pod bramką przeciwnika czekał przyczajony Robert Lewandowski.
Czas mijał, a Bawarczycy bili głową w mur. Ich kolejne ataki nie przynosiły żadnego efektu i chociaż przewaga Bayernu była ogromna, to każda kolejna zmarnowana okazja wzmagała zdenerwowanie w ekipie mistrzów. Co na to wszystko Eintracht? Im dalej w mecz, tym częściej gospodarze próbowali się odgryzać i naprawę niewiele brakowało, by Manuel Neuer skapitulował.
Ostatecznie Eintracht zdołał się obronić i urwał rozpędzonemu Bayernowi pierwsze punkty w obecnym sezonie. Ekipa z Monachium po dziesięciu kolejnych zwycięstwach, w końcu została zatrzymana, jednak nadal prowadzi w tabeli z dość bezpieczną przewagą nad resztą stawki.
Wspomniany Lewandowski przebywał na boisku od początku do końca. Polak zdołał nawet posłać piłkę do siatki, jednak sędzia gola nie uznał, ponieważ „Lewy” znajdował się na pozycji spalonej.
Bayern zdecydował ws. Harry’ego Kane’a. Rozmowy już trwają
Włodarze Bayernu Monachium są niezwykle zadowoleni ze współpracy z Harry’m Kane’em. Jego aktualny kontrakt wygasa za półtora roku, ale Bawarczycy już teraz chcą zapewnić sobie usługi Anglika na kolejne lata.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.