Największym wygranym minionego sezonu jest z pewnością wicemistrz Polski. Ruchu nikt nie stawiał w roli faworyta, względy sportowe – ani tym bardziej finansowe – nie przemawiały za Niebieskimi. Tymczasem do ostatniej kolejki chorzowianie byli w grze o tytuł. W nowym sezonie zespół z Cichej zamierza pójść za ciosem, niezbędne są więc korekty w składzie.
Jak udało się dowiedzieć „PN”, nie wszystkie spowodowane brakiem formy zawodników. Ruch postara się sprzedać jednego napastnika, ponieważ aż czterech klasowych zawodników na tę pozycję to zbyt wiele.
– Ten czwarty musi za długo czekać na swoją szansę, co nie wpływa dobrze nie tylko na jego samopoczucie i formę, ale generalnie na atmosferę w zespole. Dlatego nie będę robił problemów ze zgodą na transfer, jeśli ktoś złoży intersującą ofertę na któregoś z naszych atakujących – przyznał trener Ruchu, Waldemar Fornalik. – Pierwsze zgłosiło się Zagłębie po Arka Piecha, ale wnioskując po wysokości zaproponowanej sumy odstępnego wnoszę, że lubinian nie stać na naszego najskuteczniejszego piłkarza.
W pierwszej kolejności chorzowianie poszukują lewego obrońcy.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.