Ruch i Korona nadal bez zwycięstwa. Remis przy Cichej!
Kolejny mecz 4. kolejki T-Mobile Ekstraklasy zakończył się remisem 1:1. Tym razem, punktami podzieli się piłkarze Ruchu Chorzów i Korony Kielce. Spotkanie na szczycie w dole tabeli bez zwycięzcy.
Ruch wciąż bez wygranej w tym sezonie
Spotkanie przy Cichej było niezwykle ważne dla obu
zespołów. Tak Ruch, jak i Korona w trzech pierwszych kolejkach nowego
sezonu nie zdobyły ani jednego punktu, dlatego w sobotnie popołudnie
piłkarzy z Kielc i Chorzowa interesowały tylko i wyłącznie trzy punkty.
Nieco więcej szans należało dawać Niebieskim, którzy wrócili w końcu na swój obiekt, a dodatkowo miał zadziałać efekt „nowej miotły” w postaci Jacka Zielińskiego na ławce trenerskiej.
Ruch zaczął nieźle, a pierwsi ze zdobytego gola cieszyli się goście. W 12. minucie dobre dośrodkowanie Pawła Golańskiego w pole karne wykorzystał Pavol Stano, który wyprzedził Marka Stawarczyka i pięknym uderzeniem głową posłał piłkę prosto w okienko bramki Michala Peskovicia. Golkiper gospodarzy nie miał żadnych szans na skuteczną interwencję.
Niebiescy ani myśleli o tym, by złożyć broń i dążyli do odrobienia jednobramkowej straty. Udało się w samej końcówce pierwszej połowy. Arkadiusz Piech wykorzystał wrzutkę w rzutu rożnego, uciekł obrońcom Korony i z bliska pokonał Zbigniewa Małkowskiego.
Tuż po zmianie stron Niebiescy mogli objąć prowadzenie. Paweł Golański faulował w głupi sposób we własnym polu karnym i sędzia Tomasz Musiał nie miał wyboru i musiał wskazać na „wapno”. Do piłki podszedł Marek Zieńczuk, jednak jego strzał w prawy róg zdołał obronić Małkowski.
Tempo meczu systematycznie „siadało”, a żadnej z drużyn nie udało się przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. Remis nie zadowala żadnej ze stron i przynajmniej do następnej kolejki Ruch i Korona nadal będą okupować lokaty w dolnej części tabeli.
Grzegorz Garbacik, PilkaNożna.pl foto: Łukasz Skwiot
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.