Już w najbliższą niedzielę Lech Poznań zmierzy się na własnym boisku ze Śląskiem Wrocław. Ciężko jednak liczyć na to, że trybuny Stadionu Miejskiego zapełnią się po brzegi. Kibice Kolejorza są coraz bardziej sceptyczni do tego co się dzieje w ich ukochanym klubie.
Lech od początku wiosennych rozgrywek spisuje się znacznie poniżej oczekiwań i przegrywa kolejne mecze. Sytuacja jest tak dramatyczna, że wszystko wskazuje na to, że Kolejorz nie zdoła zakwalifikować się do europejskich pucharów. Klub potrzebuje wsparcia swoich fanów, dlatego Mariusz Rumak, szkoleniowiec zespołu wystosował do nich gorący apel.
– Proszę kibiców, aby nas nie opuszczali, aby nam zaufali i przyszli na mecz – wyznał opiekun Lecha. – Wiem, że ci najbardziej wierni, którzy deklarują swe przywiązanie do Lecha to zrobią, a wtedy my swoją postawą postaramy się podziękować za wsparcie – kontynuował.
– Nie mogę zagwarantować, że wygramy, bo w piłce takie gwarancje są niewiele warte. Przy wsparciu trybun łatwiej nam będzie jednak stworzyć jeszcze więcej sytuacji bramkowych – apelował Rumak. – Uważam, że tworzymy ich i tak sporo, tyle że nie wykorzystujemy okazji. Skoro zatem nie wystarcza pięć dogodnych okazji w meczu, trzeba będzie stworzyć dziesięć – zakończył.
Kolejorz nie zdobył jeszcze w tym roku ani jednego gola i aktualnie zajmuje dziewiąte miejsce w ligowej tabeli. Jakby tego było mało drużyna z Poznania odpadła także z rozgrywek Pucharu Polski.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.