W sobotnie popołudnie wystartuje nowy sezon Premier League. Dla fanów to oczywiście wielka gratka, a są również tacy, którzy wyczekują pierwszych meczów ligi angielskiej z utęsknieniem nie tylko przez wzgląd na czysto piłkarskie emocje. To rzecz jasna ci, którzy grają w Fantasy Premier League, najpopularniejszy menedżer ligowy świata.
Nowy sezon… Fantasy Premier League (fot. Reuters)
Po krótkich wakacjach gracze FPL już kilkanaście dobrych dni temu rozpoczęli przygotowania do nowego sezonu. Pierwsze wyceny zawodników, niezobowiązujące przymiarki, śledzenie transferów i formy piłkarzy w sparingach. To ostatnie może mieć w tym roku najmniejsze znaczenie, ponieważ ze względu na niezwykle napięty terminarz nie było mowy o klasycznym okresie przygotowawczym. Najlepszym tego dowodem były niedawne spotkania reprezentacji narodowych, które toczyły się na kilka dni przed pierwszym gwizdkiem.
Prawdziwa zabawa zaczęła się jednak po opublikowaniu oficjalnego terminarza. Dowiedzieliśmy się, kto ma łatwiejszy początek sezonu, a kogo na starcie czekają ciężary. To rzecz absolutnie kluczowa przy ustalaniu składu, szczególnie dla tych bardziej zaprawionych w bojach, którzy celują w wysokie miejsca w klasyfikacji generalnej i chcą na poważnie rywalizować w swoich prywatnych ligach.
O czym trzeba pamiętać przed GW1, a więc pierwszą kolejką? Jakimi zasadami się kierować, by już przed drugim weekendem nie musieć szarpać sobie włosów z głowy i korzystać z dzikiej karty, która umożliwia przemeblowania całego składu bez żadnych kosztów?
1. Piłkarze premium
Może się to wydawać banałem, ale wchodzenie w nowy sezon bez przynajmniej jednego zawodnika premium w każdej formacji wydaje się dość ryzykowne. Tacy gracze jak Mohamed Salah, Sadio Mane, Trent Alexander-Arnold czy Pierre-Emerick Aubameyang to w każdym sezonie kopalnia punktów i przy długoterminowym planowaniu piłkarze, których warto kupić, mimo tego, że należą do najdroższych na swoich pozycjach. Posiadanie najlepszych z najlepszych to również w perspektywie łatwą możliwość ich podmiany w przyszłości na zawodników, którzy znajdują się w lepszej formie, a przy okazji zaoszczędzenia pewne kwoty w budżecie, którą następnie z powodzeniem spożytkujemy na innych odcinkach budowania drużyny.
W tym samym segmencie należy się przyjrzeć napastnikom. Harry Kane, Sergio Aguero czy Jamie Vardy byli w poprzednich sezonach gwarancją goli i wszystko wskazuje na to, że także i tym razem poniżej pewnego poziomu nie zejdą.
2. Odpowiedni balans
Piłkarze premium to jednak nie wszystko. Każdy menedżer musi znaleźć w swojej drużynie balans i zapewnić mu odpowiednią elastyczność. Pierwsza kolejka jest ważna, ale cały sezon jest długi, a ten który przed nami może być szczególnie nieprzewidywalny. Nigdy nie wiadomo, kiedy gruchnie informacja o zarażeniu jednego czy drugiego zawodnika koronawirusem, a to oznacza, że należy być gotowym na reakcję. Napakowanie składu samymi tuzami, których wspomagać będą gracze w cenie 4,0 lub 4,5 niekoniecznie musi się opłacić i w pewnym momencie może nas postawić pod ścianą i koniecznością przemeblowania składu za sporo minusowych punktów lub zużycie dzikiej karty.
Ważną rolę podczas tej kampanii może odgrywać ławka rezerwowych, ale jeśli mamy na niej same zapchajdziury, to o punktach po prostu możemy zapomnieć. Czasami warto dorzucić „pół miliona” i zabezpieczyć się w ten sposób na nieprzewidziane sytuacje.
3. Cierpliwość
A skoro już jesteśmy przy dzikiej karcie. Ważną cechą każdego zaprawionego w bojach menedżera powinna być cierpliwość. Zaufajcie sobie i piłkarzom, których wybraliście na starcie (no chyba, że zaryzykowaliście maksymalnie i już w pierwszej kolejce ponieśliście sromotną klęskę). Obserwujcie i analizujcie, czy dany zawodnik w perspektywie kilku najbliższych kolejek rokuje, czy jednak są na to marne widoki. Jeśli ktoś wyskoczy na inaugurację niczym diabeł z pudełka, to nie oznacza, że już w poniedziałek – nawet kosztem minusowych punktów – powinien się znaleźć w waszym składzie.
Na użycie dzikiej karty zawsze przyjdzie czas, ale doświadczenie podpowiada, że nie warto się jej pozbywać zbyt wcześnie. Warto sprawdzić, którzy piłkarze dobrze weszli w sezon, a którzy na nieco dłuższym odcinku czasu są pewniakami (lub nie) u swoich menedżerów.
4. Opaska kapitana
Tu żadnej wiedzy tajemnej oczywiście nie można odkryć. Przyznanie komuś opaski to mieszanka analizy formy, postawy pod kątem danego rywala, a także zwykłe przeczucie. Faktem, z którym trudno jednak dyskutować, że dużo skuteczniejszym rozwiązaniem jestem stawianie na obrońców (Alexander-Arnold czy Robertson to znakomite opcje) lub pomocników, którzy otrzymują ekstra punkty za gole i czyste konta, czyli de facto mogą ich zdobyć więcej od napastników.
Jest to o tyle ważne, że tym sezonie mamy prawdziwe zatrzęsienie świetnym pomocników. Do tej właśnie formacji przesunięci zostali Aubameyang i Marcus Rashford, a przecież cały czas mamy do dyspozycji duet Salah-Mane, Kevina de Bruyne i Raheema Sterlinga z Manchesteru City, czy też kilka nowych twarzy, które mogę wyrosnąć na gwiazdy ligi, by wymienić jedynie takie nazwiska jak James Rodriguez, Kai Havertz czy Hakim Ziyech.
5. Przewaga z posiadania
W pierwszej kolejce wiele składów wygląda podobnie. Gdyby spojrzeć na posiadanie, to okaże się około 50 procent grających ma w swojej drużynie Timo Wernera, a całkiem sporo osób postawiło na Salaha, Sona, Aubameyanga czy oczywiście Alexandra-Arnolda. Nie ma w tym niczego dziwnego, na starcie szukamy odpowiedniego balansu pomiędzy bezpieczeństwem i okazją.
Kiedy jednak sezon nieco się rozkręci, szukanie ciekawych opcji będzie miało decydujące znaczenie praktycznie dla wszystkich – tych, którzy uciekają, ale – tu chyba jeszcze większe – tych, którzy gonią. W trakcie poprzedniej kampanii takim złotym strzałami byli John Lundstram, który właśnie dzięki Fantasty Premier League stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych piłkarzy ligi, czy Mihail Antonio, który miał znakomity finisz rozgrywek, w tym pamiętny mecz z Norwich City, w którym strzelił cztery gole. Jeśli ktoś miał go wtedy na kapitanie (a może nawet potroił), to mógł się nieźle obłowić.
6. Rotacja
Ten kto uważnie śledzi Premier League, ten wie, że rotacja jest wielkim wrogiem graczy. Mowa tu oczywiście o tych klubach, które mają kadry pełne świetnych zawodników i menedżerowie muszą takimi zasobami odpowiednio dysponować. Mistrzem tej zabawy jest oczywiście Pep Guardiola, który już niejednego zaprawionego w boju mistrza FPL doprowadził do białej gorączki. Jeśli już stawiacie na graczy Manchesteru City, to uważajcie – tylko Kevin de Bruyne wydaje się obecnie stuprocentowym pewniakiem
To samo dotyczy klubów, które będą łączyć grę w Premier League z występami w europejskich pucharach. Po zmaganiach na arenie międzynarodowej naszych piłkarzy warto być czujmy, bo nie każdy, kto grał w Lidze Mistrzów / Lidze Europy wyjdzie w podstawowym składzie także podczas weekendowych zmagań o ligowe punkty.
Sporo punktów przynieśli również na dystansie sezonu Dean Henderson, który świetnie spisywał się w bramce Sheffield United, Anthony Martial, na którym wielu postawiło już krzyżyk, czy choćby Danny Ings, którzy przeżywa w Southampton drugą młodość. Były to wybory nieoczywiste, jednak o całkiem niezłej stopie zwrotu.
Udanych wyborów! I pamiętajcie, w pierwszej kolejce City i United mają blanka, więc na ich graczy będziecie mogli liczyć dopiero od drugiej serii meczów.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.