Maciej Rybus po czterech latach gry w Legii Warszawa, postanowił spróbować czegoś nowego i zdecydował się obrać kurs na wschód. Piłkarz postanowił wytłumaczyć, dlaczego zdecydował się na związanie z Terekiem Grozny.
Na pierwszy rzut oka widać, że transfer Rybusa nie jest dla niego żadnym awansem sportowym. Pomocnik reprezentacji Polski zamienił walkę o najwyższe zaszczyty w Ekstraklasie, na grę w średniaku ligi rosyjskiej. Sam piłkarz jest jednak innego zdania. – To nie tak, że chciałem odchodzić z Legii. Gram w niej ponad cztery lata, ja potrzebowałem wyzwań, ona pieniędzy – wyznał.
– Dobrze, że godząc się na transfer mogłem pomóc, postaram się to zrobić także w meczu ze Sportingiem i godnie pożegnać z klubem, któremu zawdzięczam całą karierę piłkarską – kontynuował Rybus. – Teraz przede mną nowe cele, przede wszystkim wywalczenie sobie miejsca w podstawowej jedenastce, bo przecież za darmo nikt mi go nie da. W Groznym będę występował w koszulce z numerem 31, jak w Legii. Rozmawiałem z Piotrem Polczakiem, wszystko mi opowiedział, o bazie treningowej, warunkach. Myślę, że to dobry krok – zakończył.
Rybus związał się z nowym klubem 3,5-letnim kontraktem. Na jego sprzedaży Legia zarobi 3 miliony euro.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.