Jakub Rzeźniczak nie będzie zbyt dobrze wspominać ostatniego zgrupowania reprezentacji narodowej. Obrońca warszawskiej Legii nabawił się na nim kontuzji mięśniowej, która dokucza mu do dzisiaj.
„Rzeźnik” mimo urazu przyjął zaproszenie swojego przyjaciela Macieja Rybusa i pojechał na turniej „Gwiazdy na gwiazdkę”. Nie mógł on jednak wybiec na boisko i pozostała mu obserwacja poczynań kolegów z trybun. – Do Łowicza zaprosił mnie dobry przyjaciel Maćka Rybusa. Chciałem sobie trochę tutaj poganiać za piłką. Bardzo lubię takie imprezy. Ale przytrafiła mi się kontuzja i muszę odpoczywać – wyznał.
– Będąc na kadrze, naderwałem mięsień dwugłowy. Po przyjeździe do Turcji zaczęła mnie pobolewać noga, ale bardzo chciałem wystąpić. Przez kilka dni trenowałem na środkach przeciwbólowych. Niestety, ból był na tyle silny, że już po pierwszych minutach na boisku go odczuwałem. I bardziej zacząłem myśleć o tym, aby tylko jakoś dograć do przerwy – dodał Rzeźniczak.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.