W Polonii trwa jakaś zadziwiająca niemoc, jeżeli chodzi o rzuty karne. Czarne Koszule nie wykorzystały jedenastek w czterech spotkaniach z rzędu. W dodatku w zespole brak jasno określonych reguł, a to prowadzi do pewnych nieporozumień.
Zaczęło się od spotkania w Bełchatowie z miejscowym GKS-em. W ostatnich minutach starcia Tomasz Brzyski nie wykorzystał rzutu karnego, a wcześniej pokłócił się z Edgarem Canim o to, kto ma podejść do jedenastki. Po meczu albański napastnik wdał się w kłótnię z trenerem, powiedział do niego ponoć „sp…..!” i został odsunięty od drużyny.
Problem niesfornego Caniego został rozwiązany, ale kłopoty z nieskutecznością pozostały. Z Koroną Kielce przestrzelił rzut karny Władimir Dwaliszwili, natomiast z Podbeskidziem zawiódł Paweł Wszołek. Na szczęście dla piłkarzy Polonii ich zespół zawsze inkasował trzy punkty.
To się zmieniło jednak w dwunastej kolejce. Polonia tylko zremisowała z Górnikiem Zabrze 1:1, a mogła wziąć pełną pulę. Stałoby się tak gdyby rzut karny na gola zamienił Łukasz Teodorczyk, który… nie był wskazany przez trenera do wykonywania jedenastki. Sytuacja absurdalna i ciekawe, czy wobec młodego napastnika wyciągnięte zostaną konsekwencje.
– Jest takie powiedzenie: odrzuć niemożliwe, a wyjdzie ci nieprawdopodobne. Myślę, że to dobry komentarz do sytuacji, bo na pewno będą pytania o czwarty z rzędu niewykorzystany rzut karny. „Jedenastkę” jako pierwszy miał wykonywać Władimir Dwaliszwili, który był zdecydowanym faworytem. Rezerwowymi byli Brzyski i Teodorczyk, ale to już nieważne. Ja jako trener odpowiadam za porządek w drużynie i biorę pełną odpowiedzialność za to, co się dzieje. Myślę, że sobie z tym poradzę. Trzeba pamiętać o tym, że mamy młodą drużynę i zawodników ponosi czasem ułańska fantazja. Trener jest po to, żeby to okiełznać. Następnego karnego będzie strzelał „Lado”, bo jest pewnym wykonawcą. Brzyski jest na drugim miejscu – wyjaśnił po spotkaniu trener Piotr Stokowiec.
gmar, PilkaNozna.pl
źródło: własne / Polonia Warszawa foto: Łukasz Skwiot
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.