Niedzielny mecz Ruchu Chorzów z Polonią Warszawa miał szczególne znaczenie dla defensora „Czarnych Koszul”, Macieja Sadloka. Reprezentant Polski jeszcze w rundzie jesiennej był zawodnikiem „Niebieskich” i po raz pierwszy przyjechał na ulicę Cichą w roli gościa. – Kibice dobrze mnie przyjęli i bardzo się z tego cieszę – podkreślił 21-latek.
– Muszę przyznać, że było to dla mnie bardzo ważne spotkanie – nie ukrywał Sadlok. – Przez cały tydzień o tym myślałem i cieszę się, że tak wszystko wyszło. Z wielką chęcią po raz kolejny kiedyś tu przyjadę.
– Nie spodziewałem się, że będzie aż tak miło i pożegnania oklaskami ze strony całego stadionu, ale wiedziałem też, że nie będzie źle – przyznał obrońca Polonii. – Wiem, że kibice nie mają do mnie żalu, a ja będąc tutaj do siebie też nie mam. Oddawałem całe serce temu klubowi, bo na to zasługuje i myślę, że w jakiś sposób się spłaciłem.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.