Sadlok ponownie na K6: Emocje trzeba odstawić na bok
– W Polonii spędziłem 1,5 roku, więc zżyłem się z tamtym środowiskiem. Będzie to zatem dla mnie ważny mecz, aczkolwiek staram się do niego podchodzić normalnie. Emocje i wspomnienia trzeba odstawić na bok, bo to nie pomaga na boisku – w wywiadzie dla „ruchchorzow.com.pl” powiedział były gracz „Czarnych Koszul”, Maciej Sadlok, który obecnie jest piłkarzem Ruchu.
Do Polonii trafiłeś z Ruchu jako reprezentant kraju. Gdy wracałeś, sytuacja tak dobrze już nie wyglądała…
– Czas spędzony w Warszawie był dla mnie trochę pechowy. Jedynie na początku byłem w pełni zdrowy, potem doskwierał mi uraz kręgosłupa, co odbijało się na mojej formie. Pierwszy raz zmierzyłem się z poważną kontuzją i przekonałem się, jak ona potrafi przeszkadzać piłkarzowi. Ogólnie jednak czasu spędzonego w stolicy nie uważam za okres stracony. Nabyłem nowych doświadczeń, zobaczyłem jak funkcjonuje inny klub, jak żyje się w stolicy…
Dobrze się czułeś w Warszawie?
– Przyznam, że na początku było ciężko, bo nie jestem osobą, która lubi przeprowadzki, ganianie z kąta w kąt. Denerwowało mnie, że w stolicy ludzie są w nieustannym biegu, wciąż gdzieś się spieszą. Po pewnym czasie przyzwyczaiłem się do tych realiów i dziś uważam, że mamy fajną stolicę, którą można jak najbardziej polubić.
Polonia w bieżącym sezonie zbiera bardzo pochlebne recenzje. Co jest fundamentem tak dobrych wyników tego zespołu?
– Sądzę, że racjonalnego powodu należy szukać w przygotowaniach do meczów. Zawodnicy mogą się teraz w pełni skupić na grze. Postawiono na młodych graczy. I kolejni spośród nich zaczynają „odpalać”.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.